Bielinski Bielinski
60
BLOG

Stara baba wysiaduje

Bielinski Bielinski Społeczeństwo Obserwuj notkę 0
O tym, kto jest starą babą, jakie są plusy dodatnie tego stanu ducha. Plusów ujemnych nie ma, w zasadzie.

Początek października, jesień się rozgościła i rządzi niepodzielnie jak stara baba na ławeczce. Stara baba wysiaduje, dramat Tadeusza Różewicza. Dokładnie: „Stara kobieta wysiaduje” ale baba brzmi cieplej. Samego dramatu nie pamiętam, tylko tytuł, jakoś mi się przypomniało. Mądrości z Internetu: temat tej sztuki to zagrożenie cywilizacji, konsumpcjonizm, kryzys wartości oraz wszechobecne śmieci i odpadki. Tytułowa stara baba symbolizuje siłę natury, witalność, trwałość życia oraz rozpaczliwą potrzebę odnowy. Biorąc pod uwagę, że premiera tej sztuki miała miejsce w 1969 roku, głęboka komuna, końcówka rządów Władysława Gomółki – który brzmiał i wyglądał, jak stara, gderliwa baba tylko łysa, w okularach i garniturze – to trzeba przyznać nieżyjącemu Tadeuszowi Różewiczowi zdolności profetyczne. „Kto tylko może powinien rodzić” - zdanie z tej sztuki. Słusznie. Tylko czy współczesne baby te młodsze wiekiem, wezmą to sobie do serca? A chłopy? Także powinni, może nie rodzić, wiem, że to niemodne zdanie, ale facet raczej nie urodzi, bo jest facetem, ale coś nowego dawać z siebie to powinien. 

 Jeśli chodzi o rekordy, to najstarszą kobietą, która urodziła, jest jakaś Hinduska, która we wrześniu 2019 roku urodziła bliźniaczki w wieku 74 lat. Kobieta wraz z mężem starali się o potomstwo przez 57 lat i ostatecznie udało się to dzięki procedurze zapłodnienia in vitro. Chcieć to móc. Upór godny podziwu, czy upór maniaka, lub maniaczki? Jeśli chodzi o ciąże „naturalną”, to są dwie rekordzistki. Oficjalna to pewna Brytyjka, która urodziła syna w wieki 59 lat. Nieoficjalne pobiła ją Chinka, Chińczycy zawsze muszą być pierwsi. W 2019 roku 67-letnia emerytowana lekarka urodziła córkę i twierdziła, że zaszła w ciążę naturalnie, wspomagając się jedynie tradycyjną medycyną chińską. Proszę, nie dość, że zaciążyła w wieku 67 lat, to jeszcze zaszła w ciąże z tradycyjną medycyną chińską! Z czarkami, z pałeczkami? Z igłami do akupunktury, czy z energią Chi? Mniejsza o to. Piszę, by dać nadzieję piękniejszej połowie ludzkości, w każdym wieku jest nadzieja. Albo nadzieja na nadzieję. Co do męskiej połówki, to żadnej nadziei na horyzoncie. Czysta pustynia. Żyjemy w dobie „spermogedonu”, a męska bezpłodność jest poważnym problemem zdrowia publicznego. Nie trzeba czytać periodyków lekarskich, by się o tym przekonać. Wystarczy otworzyć Internet i przeczytać byle artykuł, włączyć telewizor na dowolnej stacji informacyjnej, posłuchać wywiadu czy dyskusji panelowej, albo kupić piękną, kolorową książkę w księgarni, obojętne męskiej, czy żeńskiej płci autora/autorki, by się przekonać o panującej powszechnie impotencji. 

Stara baba siedzi, czy na kupie śmieci, czy na sofie, na ławce w parku, czy na fotelu przed komputerem i gdera. Gdera, gdera, gdera. Jak to stara baba. Ze śmieciami także trafił prawie wieszcz, Tadeusz Różewicz. Współcześnie to poważny problem, a najtęższe umysły niemieckie w naszej, kochanej unii europejskiej, jak nasza führerina Ursula – blond bestia w wersji mini – starają się je rozwiązać. A za nią, jak za panią, idzie nasz ryży premier i jego ferajna. Genialne w swoiej prostocie. Najpierw do każdego opakowanie z plastiku, tworzyw sztucznych czy innych materiałów nałożyli opłatę. Żeby było śmieszniej ustawę tę wprowadził poprzedni rząd prawicowy. Niezależny, broniący polskiej suwerenności, przeciwny zakusom Brukseli, walczący z eko terrorem ekologicznym, „prawicowy” rząd posłusznie wprowadził dyrektywę unijną pod postacią ustawy, a „prawicowy” prezydent ją podpisał. I tak mamy nowy, brukselski ekologicznych podatek, nałożony na każdego konsumenta przez „prawicowy” polski rząd, bo przecież nikt nie każe nasypać sobie makaronu czy mąki do garstki, czy nalać mleka do własnej kanki. Nie wdając się w szczegóły, mamy dwie grupy nowego podatku: 1. opłaty producenckie (ROP / opłata produktowa) – obciążają producentów i wprowadzających towary w opakowaniach na rynek, 2. opłata konsumencka (SUP) – płaci się ją przy zakupie napojów lub gotowych posiłków wydawanych na wynos w jednorazowych pojemnikach/kubkach z plastiku. Plus kaucje za butelkę szklaną, plastikowa, czy puszkę. Gdy byłem mały, dawno temu, za głębokiej komuny, głównym źródłem moich dochodów było zbieranie butelek po wódce i piwie; w skupie nieźle na nich zarabiałem. Potem leciałem do księgarni i za te pieniądze kupowałem książki, które o zgrozo, czytałem! Przyznaję się: byłem głupi i jestem głupi. Głupi też umrę. Proszę, jak wraca przeszłość. Koszt opłat za opakowania wliczany jest do ceny produktu, które obciążone są stawką Vat, więc płacimy podatek od podatku. I to jest piękne, w tym naszym, nowym wspaniałym, ekologicznym świecie. 

Warto nadmienić, że za przyjęciem ustawy z marca, kwietnia 2023 r. w Sejmie głosowali zgonie tzw. „niepodległościowa prawica”, czyli partia Prawo i Sprawiedliwość (sic!), opozycyjna wówczas proeuropejska Platforma Obywatelska, oczywiście lewica i partia koryciarska czyli PSL. Przeciw byli tylko te „oszołomy” z tzw. Konfederacji. Ciekawy teraźniejszy paradoks. Notable partii „prawicowej”, obecnie w opozycji, która wprowadziła ten podatek, dziś grzmią, że rząd robi z Polaków śmieciarzy! Ani słowem nie przyznając się do autorstwa tego potworka wprowadzonego na polecenie Brukseli. Z kolei była – jakże postępowa, ekologiczna i prozachodnia, lub pro berlińska opozycja, dziś szczęśliwe nam rządząca – zmieniwszy nazwę z PO na KO, gorliwie zachwala te rozwiązania nie wspominając, że tzw. „prawica” to wprowadziła, bo musieliby przyznać, że coś jednak pozytywnego, z ich punktu widzenia, „prawicy” się udało zrobić. A takie słowa uznania, naszemu ryżemu premierowi z rodu szlachetnych folksdojczów przez usta by nie przeszły. Czyż to nie jest piękne, taka obustronna amnezja? Co zabawniejsze, w swoim najnowszym swoim programie partia PIS zarzeka się – waląc się w pierś aż dudni – że obalą ustawę, którą sama wprowadziła! Niech tylko dostaną władzę drugi raz! Nie popełnią kolejny raz tych samych błędów. Przysięgam. Jak Boga kocham! Jak bum cyk, cyk!

Co do mnie to już nie chce mi się nosić butelek do skupu, czy butelkomatu. Poza tym książki, które warto kupić już mam, a na te, które są w księgarniach, szkoda zbierać butelki. Zgniatam plastikowe butelki czy puszki i wrzucam je do odpowiedniego worka. Selektywna zbiórka śmieci to ważny punkt, inaczej opłaty za śmieci niesegregowane byłby zbyt dużym ciężarem finansowanym. Tak zdecydował w swej wszech-ustannej mądrości nasz parlament, wybór narodu. Przeciwnie moja żona, która zbiera butelki, skrzętnie je chowa, utyka w wielkich torbach i posłusznie nosi do butelkomatu, gdzie odstawszy swoje odzyskuje kilka złotych. Daje jej to poczucie dumy i zadowolenia. Prawdę mówiąc, jest mnóstw ludzi, którzy dumę i szczęście znajdują na wysypisku śmieci. Śmieci w dosłownym i ogólnym znaczeniu. Taka ogólna uwaga. Mam podejście filozoficzne do tego tematu. Szczerą prawdę powiedział Benjamin Franklin: "In this world, nothing is certain except death and taxes." Na tym świecie pewna jest tylko śmierć i podatki. Nie mam żadnego wpływu na to, jakie podatki uchwala parlament, czyli rządząca aktualnie koalicja. To taki dopust boży, jak ulewa czy gradobicie. Oczywiście wszystko, co robią, robią dla naszego, w tym mojego dobra. Raczej swego, to bardziej prawdziwe. Muszę kupować różne produkty, więc muszę płacić narzucone podatki. Jak jadę do jakiegoś ośrodka wypoczynkowego, także płace tzw. opłaty klimatyczne, inaczej opłatę za powietrze. Co zrobić? Zostać w domu? Nigdzie nie wyjeżdżać? Jednakże nie będę latał do butelkomatu. Płacę za utylizację śmieci, więc nie będę stał w kolejce i wyręczał firmę śmieciową wykonując usługę, za którą zapłaciłem. Byłoby to głupie. 

Stara baba siedzi i gdera. Stara baba wysiaduje. Tylko to może robić, gadać i gderać. Stara baba siedzi sobie na ławce i nikt jej nie ruszy. Niechby ktoś spróbował. Obejrzałem w międzyczasie słynną adaptację monodramu „Stara kobieta wysiaduje” w wykonaniu Ireny Jun w teatrze telewizji. Podziwianą przez wielu koryfeuszy sceny polskiej. Prawdę mówiąc to okropne przedstawienie. Takie jest moje zdanie. Ten starczy, twardy i suchy głos aktorki w wieku 80 plus. Z wiekiem zanika zdolność do gry aktorskiej, tak w mimice twarzy, jak modulacji głosu. Głos jak kawałek drewna. No i tekst, kiedyś… poruszający bardzo modne tematy. Tekst, który się mocno zestarzał. Tadeusz Różewicz nie zostanie wieszczem. Na szczęście. Ale, jak ktoś chce, może sobie odnaleźć to przedstawienie i wyrobić sobie swoje zdanie. Z pewnością lepsze to niż oglądanie modnych talk show, teleturniejów, talent show, czy reality show, gdzie uczestnicy/uczestniczki o mentalności pierwotniaka z zapałem godnym lepszej sprawy rywalizują w wyścigach ameb, lub żab, jak kto woli. 

Jedno jest prawdą. Właściwie dwie: śmierć i podatki są nieuchronne. Dwa: stara baba siedzi i wygaduje. Stara baba niezależnie do tego, czy jej coś wisi, tam na dole, czy nie wisi. I gdera, narzeka, wypomina, i poucza. Stara baba wysiaduje. 


Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora. 



Bielinski
O mnie Bielinski

Dla chcących więcej polecam książkę: "Kto może być zebrą i inne historie" wydawnictwo: e-bookowo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo