fot. Canva/Salon24
fot. Canva/Salon24

Zmiany w ochronie zdrowia „pod wizerunek rządu”. Mocne słowa szefa rezydentów

Redakcja Redakcja Wideo Salon24 Obserwuj temat Obserwuj notkę 9
Planowane zmiany dotyczące wynagrodzeń w ochronie zdrowia nie rozwiązują rzeczywistych problemów szpitali – uważa dr Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów OZZL. Gość programu „Zdrowe rozmowy Wypycha” w Salon24 przekonywał, że patologiczne sytuacje dotyczące zarobków lekarzy trzeba eliminować, ale proponowane rozwiązania nie uderzają w źródło problemu. Mówił również o jakości kształcenia przyszłych lekarzy i warunkach, w jakich pracują rezydenci. W niektórych szpitalach jeden lekarz podczas dyżuru ma pod opieką setki pacjentów.

Gościem najnowszego odcinka „Zdrowych rozmów Wypycha” był dr Sebastian Goncerz, przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy i lekarz rezydent psychiatrii.

Jednym z głównych tematów rozmowy była sytuacja młodych lekarzy oraz przyszłość publicznego systemu ochrony zdrowia. Goncerz podkreślił, że droga do uzyskania specjalizacji jest długa. Po sześciu latach studiów przyszły lekarz odbywa 13-miesięczny staż podyplomowy, a następnie kilkuletnie szkolenie specjalizacyjne. Obecnie w Polsce specjalizację odbywa – razem z lekarzami dentystami – około 33,5 tys. osób. (dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo)

Obejrzyj całą rozmowę:


Goncerz krytycznie o planowanych zmianach w ochronie zdrowia

W rozmowie pojawił się temat planowanych zmian dotyczących m.in. wynagrodzeń w ochronie zdrowia. Goncerz przyznał, że w systemie występują patologie, a nagłaśniane przez media przypadki powinny prowadzić do zmian.

Krytycznie ocenił jednak kierunek proponowanych rozwiązań.

– Ja uważam, że patologie w zdrowiu są i zostały przez media obnażone. (...) Takie sytuacje patologiczne są oczywiście do wyrugania i do zmian, ale wydaje mi się, że ta ustawa jest dyktowana przede wszystkim potrzebami wizerunkowymi rządu, a w tych zapisach takiej realnej, rzetelnej reformy nie ma – powiedział.

Według Goncerza proponowane przepisy często nie rozwiązują źródeł problemów, a koncentrują się na rozwiązaniach, które łatwo przedstawić opinii publicznej.

Milionowe zarobki lekarzy. Goncerz wskazuje źródło problemu

Przewodniczący Porozumienia Rezydentów odniósł się również do budzących emocje przypadków bardzo wysokich wynagrodzeń lekarzy.

Jako przykład podał sytuację szpitala powiatowego, który musi utrzymywać podstawowe oddziały – m.in. internę, pediatrię, ginekologię czy chirurgię. Problem w tym, że według Goncerza wycena części takich świadczeń nie pozwala placówkom na stabilne finansowanie podstawowej działalności.

W efekcie szpital może szukać wysoko wycenianych procedur i zatrudniać lekarzy, którzy je wykonują. Zarabia na tym lekarz, ale dodatkowe pieniądze otrzymuje również placówka i może dzięki nim finansować mniej rentowne oddziały.

– Ten mechanizm jest nieprawidłowy. Tylko że ta ustawa go nie rozwiązuje – ocenił Goncerz.

Jego zdaniem samo ograniczenie możliwości bardzo wysokiego wynagradzania lekarza wykonującego dobrze wyceniane procedury nie odpowiada na pytanie, z czego szpital ma później finansować internę, pediatrię, chirurgię ogólną czy ginekologię.

Jednym z rozwiązań powinno być – jak wskazał – odpowiednie zmienienie wycen świadczeń.


Jeden lekarz i setki pacjentów podczas dyżuru

Goncerz przedstawił również dane z badania Porozumienia Rezydentów dotyczącego dyżurów lekarzy specjalizujących się w psychiatrii.

Według przytoczonych przez niego wyników 20 proc. lekarzy rezydentów ma podczas dyżuru pod opieką ponad 300 pacjentów. Jedna trzecia nie ma w tym czasie kontaktu z lekarzem specjalistą, który powinien zapewniać odpowiedni nadzór.

– Rekordowy szpital ma 700 łóżek na jednego lekarza w trakcie dyżuru – powiedział Goncerz.

Jak relacjonował, raport wraz z rekomendacjami trafił do Ministerstwa Zdrowia. Temat był również przedmiotem prac komisji sejmowej. Goncerz przyznał, że podczas jednego ze spotkań w resorcie dopytywał, co zrobiono w sprawie placówki, w której na jednego dyżurującego lekarza przypada nawet 700 łóżek.

Rezydenci na dwóch oddziałach jednocześnie. „Bilokacja”

Innym problemem wskazanym w rozmowie była tzw. bilokacja lekarzy. Goncerz przywołał sytuację w szpitalu w Toruniu, gdzie – jak relacjonował – z powodu braku specjalisty na SOR-ze rezydenci mieli być kierowani do pracy na szpitalnym oddziale ratunkowym w czasie, kiedy jednocześnie pełnili dyżur na swoim oddziale macierzystym.

– To jest bilokacja w naszym słowniku, czyli sytuacja, w której placówka nas zmusza do jednoczesnego obstawiania dwóch różnych komórek organizacyjnych szpitala – tłumaczył.

Sprawa została nagłośniona przez Porozumienie Rezydentów. Organizacja zapewniła lekarzom wsparcie prawne, a problem trafił także na nadzwyczajne posiedzenie sejmiku województwa kujawsko-pomorskiego. Według Goncerza w placówce prowadzone są kontrole, a sprawa nie została jeszcze zakończona.

Nowe kierunki lekarskie. „Model: zapłać za dyplom”

Dużą część rozmowy poświęcono jakości kształcenia przyszłych lekarzy. Goncerz przypomniał gwałtowne zwiększanie liczby kierunków lekarskich. Jak mówił, na przełomie 2022 i 2023 roku uruchomiono 14 takich kierunków, z których dziewięć otrzymało negatywną opinię Polskiej Komisji Akredytacyjnej.

Goncerz krytykował m.in. przypadki prowadzenia zajęć z anatomii na plastikowych modelach zamiast preparatów ludzkich. Jego zdaniem problem nie sprowadza się jedynie do zdobywania wiedzy. Kontakt z ludzkim ciałem podczas nauki ma również budować szacunek przyszłego lekarza wobec pacjenta, jego godności, choroby i cierpienia.

Szczególnie krytycznie wypowiedział się o części komercyjnego kształcenia medycznego.

– Pozwoliliśmy, żeby komercyjne kształcenie lekarza w niektórych miejscach, trzeba to powiedzieć wprost, było w modelu „zapłać za dyplom” – stwierdził.

Podkreślił przy tym, że lekarze, pielęgniarki i pozostały personel medyczny są z punktu widzenia państwa zasobem krytycznym, szczególnie w przypadku wojny lub katastrofy.

Goncerz: najważniejsza w medycynie przyszłości będzie kadra

Pytany o najważniejszą zmianę, której polska medycyna potrzebuje w perspektywie kolejnych 5–10 lat, Goncerz nie wskazał ani pieniędzy, ani nowych technologii. Jego odpowiedzią była kadra.

Jak tłumaczył, nawet najnowocześniejszy sprzęt musi być przez kogoś obsługiwany, a nowe leki – odpowiednio stosowane. Dlatego kluczowe jest inwestowanie w ludzi, ich kształcenie i warunki pracy.

– Medycyna przyszłości (...) nie może zapominać o tym, że nieważne, jakie są czasy, ten proces kształcenia międzypokoleniowego, mentor–uczeń i kontakt z pacjentem jest kluczowy – mówił.

Według Goncerza lekarza nie można wykształcić wyłącznie na podstawie książek czy nowych technologii. Wiedza teoretyczna musi być uzupełniana kontaktem z prawdziwym pacjentem.


"Najgorszy kontakt, jaki mieliśmy”. Goncerz o Ministerstwie Zdrowia

Przewodniczący Porozumienia Rezydentów został również zapytany o współpracę z Ministerstwem Zdrowia.

– Przyznam się szczerze, że z aktualnym składem to chyba jest najgorszy kontakt, jaki mieliśmy – ocenił.

Doprecyzował, że nie chodzi o częstotliwość spotkań. W ciągu ostatniego roku sam uczestniczył w czterech lub pięciu rozmowach z przedstawicielami resortu. Problemem jest – według niego – jakość współpracy i niewielka liczba decyzji ministerstwa, z którymi Porozumienie Rezydentów może się zgodzić.

Goncerz podkreślił jednocześnie, że wierzy w potrzebę istnienia publicznego systemu ochrony zdrowia. Swoją działalność związkową i publiczną traktuje jako narzędzie do stworzenia systemu, w którym lekarze będą mieli odpowiednie warunki pracy, a pacjenci – godny dostęp do leczenia.

red.

fot. Canva/Salon24

Udostępnij Udostępnij Lubię to! Skomentuj9 Obserwuj notkę

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Społeczeństwo