Bielinski Bielinski
24
BLOG

Bohater naszych czasów – Jason Arday

Bielinski Bielinski Polityka Obserwuj notkę 1
Odpowiedź na pytanie, jak być sławnym, bogatym i popularnym, czyli życie i kariera Jasona Ardaya anglosaskiego bohatera naszych czasów.

Dziś będzie o pozytywnym bohaterze. Może nie za bardzo pozytywnym, ale zawsze postępowym. O pierwszym murzyńskim profesorze na Cambridge, jednym z najstarszych i najbardziej prestiżowym uniwersytetów na świecie. Uniwersytety w Cambridge, czy Oxford to marka światowa, czołówka ekstra ligi uniwersytetów. Jason Arday został w 2023 roku mianowany profesorem socjologii edukacji na uniwersytecie w Cambridge. W wieku 38 lat, piękne osiągnięcie, został najmłodszym czarnoskórym profesorem w historii uczelni. Socjologia edukacji to nauka badająca wpływ instytucji publicznych i indywidualnych doświadczeń na edukację jej rezultaty. Zajmuje się głównie systemami szkolnictwa publicznego współczesnych społeczeństw przemysłowych, w tym rozwojem szkolnictwa na wszystkich szczeblach. Definicja z Internetu. Proszę, nawet nie wiedziałem, że można zostać naukowcem i profesorem Cambridge badając wpływ instytucji na edukację i jej rezultaty. Czy można zostać profesorem badając wpływ gwiazd na ludzkie losy? Albo profesorem chiromancji: to jest nauki odczytywania cech charakteru oraz losu z układu linii, kształtów i wzgórków na ludzkich dłoniach? Jeszcze nie, ale wiele przed nami. Tak, czy inaczej, Socjologia edukacji to idealny temat badań dla czarnoskórego profesora.  

 Wspaniała kariera profesora Jasona Ardaya ostatnio doznała gwałtownego załamania. Tydzień temu, 5 sierpnia 2026 Jason Arday – czarnoskóra gwiazda nauki - zrezygnował ze stanowiska. Dymisja wymuszona mnożącymi się oskarżeniami o plagiaty, przeinaczanie faktów i bajkowe opowieści, tak to nazwijmy delikatnie, zawarte we własnym Curriculum Vitae, to jest życiorysie. Oraz serwowane gęsto w mediach, bowiem Jason Aray, murzyński makowiec z Cambridge, został prawdziwą gwiazdą postępowych mediów. Wywiady dla BBC, The Guardian, The Times, podcasty, panele dyskusyjne, czołówki gazet i portali... Był wszędzie. Nam to umknęło w tym naszym zaścianku. Prawdę mówiąc ani dorobek cytowań (bardzo kiepski) ani przełomowe monografie (brak) nie utorowały Jesonowi drogę do Cambridge, ale właśnie status medialnego fenomenu. Komisje rekrutacyjne i zarząd uczelni widzieli w Jasonie Aradya idealnego ambasadora marki; tego kto jednym wystąpieniem w śniadaniówce generuje więcej darmowego, pozytywnego PR-u dla uniwersytetu niż dziesięciu nudnych, starych, białych profesorów. Wpadli we własne sidła. Jasona Aray zrezygnował z prestiżowego stanowiska, by nie zostać wyrzuconym z hukiem. Niektóry ludzie, traktują to, co się wpisze do CV, nie wiedzieć czemu, śmiertelnie poważnie. Chociaż w przypadku Jasona, za uważną lekturę jego życiorysu wzięli się zdecydowanie poniewczasie. 

 Kilka faktów z życia czarnoskórego naukowca. Ciekawy temat, atoli nie wiem, czy nie dla pisarza lub bajkopisarza. Jason Atta Kwei Arday urodził się 9 maja 1985 roku w rodzinie ghańskich imigrantów. Jego matka pracowała jako pielęgniarka w szpitalach psychiatrycznych, ojciec byk szefem kuchni, czyli kucharzem. Dzieciństwo miał ciężkie, trzeba przyznać. Los się uwziął na czarnoskórego geniusza. Jasano Ardaya twierdzi, że w dzieciństwie zdiagnozowano u niego autyzm, opóźnienie umysłowe i dysleksję. Do 11 roku życia nie mówił, a nauczył się czytać pisać po osiągnięciu 18 lat. Przypominają się opowieści o innym geniuszu. Albert Einstein podobno przemówił w wieku czterech lat. Mimo kłód, jakie los rzucał mu pod nogi, Jason Arday nie ustawał w wysiłkach zdobywania edukacji. W szkole średniej Arday zdał egzaminy i ukończył szkołę średnią z wychowania fizycznego i tekstyliów (sic!). Po naszemu, to taka zawodówka: koziołki, bieganie plus tkanie lub haftowanie, idealna edukacja dla młodziana co nauczył się dopiero co czytać i pisać. Jason Arday dalej w pocie czoła kończył kolejne kursy, po angielsku studia. Widać w nim tę niepohamowaną żądzę wiedzy. Wiedzy o wiedzy, to jest wiedzy o nauczaniu się wiedzy. Czy to aby nie masło maślane? Nieważne. Jason Arday ukończył studia licencjackie na kierunku wychowanie fizyczne: fikanie koziołków to był jego konik, a potem studia magisterskie i podyplomowe w dziedzinie edukacji. Jego długą i ciernistą drogę edukacji uwieńczyło zdobycie stopienia doktora filozofii (PhD) z edukacji na uniwersytecie w Liverpoolu. Nie powstrzymał go nawet guz mózgu, który miał spowodować utratę pamięci. Tyle mówią chorym, aby walczyli ze swoimi nowotworami. Słusznie. Jason Arday pokonał guza mózgu i przyswoił sobie treść swojej rozprawy na kilka tygodni przed jej obroną! Chcieć to móc. 

 Prócz nauki, druga jego ulubioną dziedziną był sport. Tu również Jason Arday odnotował z właściwą sobie skromnością szereg spektakularnych osiągnieć. Według własnych opowieści, Arday często wagarował (w co nie wątpię) by grać w piłkę nożną, i to tak dobrze, że regularnie wygrywał pieniądze grając w turniejach w całym Londynie. Niestety, łowcy talentów z Premier League przeoczyli taki brylant i Jason Arday dalej borykał się z edukacją. Już jako student Jason Aday brał udział w profesjonalnych turniejach bilardowych i często awansował do finałów wygrywając duże pieniądze. Czego się nie dotknął, był w tym najlepszy! W 2010 roku Jason Arday przebiegł 30 maratonów w ciągu 35 dni, aby zebrać pieniądze dla hospicjów dziecięcych, o czym z dumą poinformowała lokalna gazeta. W innej wersji Jason Arday opowiadał o jednym, ciągłym biegu na 1000 km (lub 600 mil), który miał być nowym rekordem świata. Dla porównania: rekord świata na 1000 km w biegu ciągłym ustanowiony przez legendarnego Yiannisa Kourosa w 1984 roku wynosi 5 dni, 16 godzin i 17 minut. Kouros biegał w stadionie po zamkniętym torze pod okiem sędziów sportowych i opieką ekipy medycznej. W przypadku rekordu Araya musimy zadowolić się jego słowem. W 2012 roku Arday biegł z pochodnią olimpijską! Przy swoich jakże licznych pracach naukowych i zajęciach sportowych, Jason Arday nie zapominał w tych, co nie mieli tyle szczęścia. W wieku 21 lat, Jason ruszył do Brazylii na misję i instalował pompy wodne dla biednych w fawelach Rio de Janeiro. Takie działania są inżynieryjnym i geologicznym absurdem! W wywiadach i we wstępie do swojej autobiografii Jason Arday opisywał, jak „uczył dzieci w fawelach Rio korzystać z nowych pomp, żeby w końcu mogły pić czystą wodę”. Prawdziwie dobry człowiek. Dopiero gdy jego wizerunek runął, organizacja WaterAid, z którą Arday przez lata miał montować pompy w Brazylii, wydała oficjalne oświadczenie. Oznajmiła w nim, że dla bezpieczeństwa nigdy nie wysyła wolontariuszy za granicę i nie miała nic wspólnego z jakimkolwiek montowaniem pomp w Brazylii. Wiele innych cudownych historii z życia Jasona Ardaya, które pominę. 

Wróćmy do kariery naukowej Jasona Ardaya. W marcu 2023 roku został mianowany profesorem Jesus College, jeden z najbardziej szacownych collegiów w Cambridge, pochodzi z XV wieku. Z tej okazji na uczelni i w mediach przetoczyła się fala postępowego uniesienia. Skostniały uniwersytet w Cambridge, oskarżany od lat przez lewicowe media o elitaryzm i brak reprezentacji, pokazał nową, lepszą, postępową twarz. Jason Arday stał się żywym dowodem na to, że uniwersytet z kilkusetletnią tradycją potrafi być „progresywny, otwarty i włączający”. Tryumf DEI: Diversity (różnorodność), Equity (równość / równość szans i rezultatów), Inclusion (inkluzja / włączenie). Na samym uniwersytecie zachwytom, tym achom i ochom, nie było końca. Hilary Cremin (Head of the Faculty of Education, czyli dziekan wydziału edukacji, przełożona Jasona) w oficjalnym powitaniu rozpływała się w zachwytach nad jego gigantycznym dorobkiem: „Jason jest wyjątkowym badaczem, który wnosi ze sobą potężny ładunek energii i pasji. Jest po prostu najlepszy na świecie pod względem badań, które prowadzi w zakresie edukacji i sprawiedliwości społecznej.” Baronessa Sally Morgan – szefowa komisji rekrutacyjnej i Master of Jesus College, która zadecydowała o profesurze Jasona Ardaya – witała go w murach kolegium niemal jak zabawiciela: „Jesteśmy zachwyceni, mogąc powitać Jasona w Jesus College. Jego wybitne osiągnięcia naukowe, w połączeniu z niezwykłą osobistą historią i determinacją w dążeniu do sprawiedliwości społecznej, czynią go inspiracją dla nas wszystkich.” Brytyjskie media biły w ten sam ton. BBC wypuściło na głównej stronie obszerny materiał o człowieku, który „nie mówił do 11. roku życia, a teraz podbija Cambridge”. Najważniejsze gazety jak „The Guardian” i „The Times” opublikowały czołowe wywiady, w których pisano o „Historycznym momencie dla szkolnictwa wyższego.”

Prawdę mówiąc trudno mieć pretensję do Jasona Ardaya, że oszukiwał. Mówił to, co jego rozmówcy chcieli słyszeć. Na ostatnich zdjęciach widać Jasona z długą, czarną brodą a’la Karol Marks. Prawie jak współczesny Marks. Prawie. Przypomina się komedia „Rewizor” Gogola. Opowieść o tym jak bardzo podrzędna i podejrzana figura, niejaki Chlestakow w bezczelny sposób oszukuje władze i pewnego elity gubernialnego miasta w carskiej Rosji. Właściwie Chlestakow ich nie oszukuje; oszukani, w tym horodniczy, czyli po naszemu burmistrz miasta, uważający się za wielkich cwaniaków, sami się oszukując widząc tylko to, co chcą widzieć – zamiast podrzędnego oszusta, naciągacza wielkiego i groźnego rewizora. Inny literacki przykład to Nikodem Dyzma z powieści Dołęgi-Mostowicza i doskonałego serialu z czasów PRL-u. Jak pisano, bezlitosna satyra na sanacyjny reżim. W przypadku Jasona Ardaya nie mamy do czynienia z tępymi i brutalnymi czynownikami carskimi czy sanacyjnym reżimem, ale z elitą z Cambridge, a więc elitą intelektualna anglosaskiego i całego świata. Jason Arday zrobił z anglosaskiej elity wariatów, albo durniów, to i bez specjalnego wysiłku. Mechanizm jest taki sam. Materiał o karierze Jasona Ardaya to materiał na doskonałą powieść albo film. Ale taka powieść nie powstanie. Anglosasi starannie pilnują, aby żaden Gogol u nich nie wyrósł, a Hollywood odżegnuje się od takich tematów. Nie będzie ani powieści, ani filmu, a kabareciarze szerokim łukiem ominą ten doskonały temat dla kpin i satyry. 

Jason Arday to bohater naszych czasów bohater czasów, ale… anglosaskich, aby być szczerym. Tak bardzo pożądano, tak mocno szukaną murzyńskiego geniusza, tego czarnoskórego naukowca, że go w końcu znaleziono, w osobie Jasona Ardaya. Jak się nie ma co się lubi, to się lubi co się ma. Jason Arday działał na niwie nauk społecznych, socjologii. Czy nauki ścisłe są wolne od takich oszustów? Przypadek Alberta Einsteina, o którym pisałem wcześniej, świadczy inaczej. Między Jasonem a Albertem wieje jest wspólnych konotacji i związków przyczynowo - skutkowych. Więcej niż wielu chce przyznać. 

Wielkość przyczyną jest zawiści, a ten, co się wzniesie musi upaść. Jasona Ardaya dotknęło to złowróżbne fatum z całą siłą. A tak niewiele brakowało: jeszcze z rok, dwa a zostałby dziekanem albo poszedł wyżej po szczeblach akademickiej kariery w Cambridge i nikt by go nie ruszył. Pierwszy czarnoskóry dziekan w Cambridge, aż miło pomarzyć. Wydawnictwo Simon & Schuster miało w sierpniu 2026 opublikować autobiografię Jasona Ardaya: Great and Unfortunate Things (wielkie i niefortunne przypadki). Byłby to z pewnością prawdziwy wydawniczy hit, o ile umieściliby go w dziale bajek dla dorosłych. I wszystko runęło. Kamykiem, który poruszył lawinę, nie byli profesjonalni redaktorzy naukowi, ale amatorskie środowisko badaczy i blogerów zajmujących się rzetelnością akademicką (tzw. academic integrity watchdogs). Zaczęli przeglądać prace Jasona, naukowe bazy danych (jak SCOPUS) i z łatwością odkryli, że w pracach Jasona Ardaya brak nie tylko przełomowych, ale nie ma żadnych odkryć – same wtórne, miałkie prace – zaś cytowania to albo autocytowania, których się nie wlicza do dorobku, albo powstałe w ramach wąskiego kółka DEI. Potem do gry weszli dziennikarze, jak Jack Grove, dziennikarz śledczy z renomowanego tygodnika branżowego Times Higher Education (THE) oraz z prasy ogólnokrajowej. Dziennikarze sprawdzali nie tylko „osiągniecia naukowe” Jasona Ardaya ale i inne, którymi się szczycił, jak biegi na 1000 km, czy instalowanie pomp w fawelach. Bańka pękła. 

Jack Grove przesłał Ardayowi dokładny raport (63 strony, musiał wszystko przeczytać, biedaczek) z dowodami na plagiaty i rozbieżności w jego pracach. W odpowiedzi Arday doniósł do Scotland Yard, że jest „uporczywie nękany” (harassment) przez dziennikarza. Słynny Scotland Yard wszczął oficjalne śledztwo, które trwało przez ponad trzy miesiące i zostało umorzone dopiero po wybuchu skandalu. Nie oszust, ale ten, co wykrył oszusta, był oficjalnie ścigany przez brytyjską policję! Jak była wina Jacka Grove’a? Zadał pytania o oficjalny dorobek czarnoskórego naukowca. W tym cała jego przewina. Że ośmielił się pytać. „Daliśmy ciała” przyznał niedawno jeden z oficjeli ze Scotland Yardu. Takie śledztwo to nie są żarty ani czcze pogróżki. Jack Grove był zagrożony karą do 6 miesięcy więzienia i grzywną w nieorganicznej wysokości, która spadłaby na niego i jego czasopismo. System brytyjski nie żartuje, jeśli chodzi o utrzymanie porządku publicznego; wyroki zapadają szybko i są zwykle bardzo surowe w górnym limicie kar. Tak daleko sięga polityka równości, różnorodności i inkluzywności we współczesnym UK. Historia śledztwa z donosu Jasona Ardaya po raz kolejny dowodzi, że w UK panuje oficjalna cenzura; na jej straży stoi brytyjska policja, która ściąga tych, co lamią zasady. Sądy zaś ich skazują. 

Co dalej? Jason Arday został zmuszony do złożenia dymisji 5 sierpnia. Starannie wybrana data. Środek wakacji. Ci, co stali za karierą Jasona liczą na to, że sprawa przyschnie. Tyle płynie codziennie nowych słów, tyle nowych zdarzeń, może trafi się do jesieni jakaś wojna? Do tego czasu można powołać liczne komisje, które będą badać dogłębnie rekrutację i przyjęcie Jasona Ardaya do Jesus College w Cambridge University. Dokładne badania wymagają czasu. Czas to to, czego potrzeba tym, co przyjęli Jasona Ardaya i opiewali jego „wielkie” dokonania. Jeśli ktoś poleci, to być może dziekan Hilary Cremin za brak nadzoru. I na tym koniec. Nie sądzę, żeby rozliczenia dotknęły baronessy Sally Morgan. Tacy ludzie są ponad, czy poza sądem i karą w UK. Gdy po wakacjach burza przeminie, za szacownymi murami collegiów w Cambridge zapadnie błoga cisza. Dziennikarz Jack Grove dostanie po uszach, wcześniej czy później. Nie zapomną mu jego dociekliwości i własnej kompromitacji. Potem ludzie zapomną, przestaną oglądać laudacje na część Jasona Araya na YouTube, bo ileż można tracić czasu? Aż przyjdzie nowa afera, zabłyśnie geniusz nowego, lepszego wydania Jasona Ardaya. Ale to już inna historia. 



Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone. Dalsze rozpowszechnianie tekstu tylko za zgodą autora. 


Bielinski
O mnie Bielinski

Dla chcących więcej polecam książkę: "Kto może być zebrą i inne historie" wydawnictwo: e-bookowo

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka