4 obserwujących
362 notki
151k odsłon
253 odsłony

zajęcia zawieszone, nauka trwa dalej...

Wykop Skomentuj11

Zagrożenie epidemiologiczne jest wystarczającą przesłanką ograniczenia kontaktów osobistych z innymi osobami. Jednym z efektów tego ograniczenia jest na przykład zawieszenie zajęć w szkołach i na uczelniach wyższych. Czy jest to wielki problem dla procesu nauczania ?

Myślę, że warto zauważyć, jak zachowuje się młodzież w czasie lekcji. Tu każde dziecko czy student dysponuje telefonem z dostępem do sieci internetowej. Taki telefon lub komputer, bo na uczelniach powszechnie używa się przenośnych komputerów w trakcie wykładów), jest doskonałym narzędziem w procesie nauczania, bo każdy z uczniów może nie tylko mieć dostęp do wskazanego materiału w czasie lekcji, ale też adres internetowy zapisuje się w pamięci telefonu. Dzięki temu bez problemu można powrócić do tematu w każdej chwili.

Zdarza się także, że uczniowie w czasie lekcji większą uwagę skupiają na wymianie myśli z innymi kolegami, często spoza klasy i niekoniecznie na temat lekcji. Wniosek nasuwa się jeden - tu nie ma zastrzeżeń co do kosztu dostępu do internetu.

Wykorzystując tę wiedzę, nie ma przeszkód, aby nauczyciel kontynuował prowadzenie zajęć poprzez sieć internetową. Każdy może założyć własną witrynę i tam wprowadzać materiał przeznaczony do opanowania przez uczniów. Tryb korespondencyjny pozwala na prowadzenie "konferencji" z kilkoma osobami równocześnie. 

Jeżeli mamy konieczność zawieszenia zajęć w szkole - to dlaczego nie kontynuować zajęć technikami zdalnymi ? Internetowe sieci pozwalają na łączność dwustronną nie tylko w czasie rzeczywistym i głosowo, ale również z przekazem obrazu.

Czy takie rozwiązanie jest drogie ? 

Na pewno tak, bo kosztuje i odpowiedni sprzęt (telefon komórkowy, laptop lub komputer stacjonarny), utrzymanie łącza czynnego przez kilka godzin dziennie i oprogramowanie, bo niektóre programy są płatne, chociaż wiele programów jest albo na licencji "free" albo też uczniowie i studenci mają spore upusty w cenie takiego programu.

Myślę, że wydarzenia z epidemią o zasięgu już światowym powinny zwrócić uwagę uczniów i studentów oraz nauczycieli technikami nauczania zdalnego. Tu nauczyciel kieruje pracą ucznia lub studenta wskazując materiał do opanowania i omawiając jego zawiłości. Uczeń może spokojnie poświęcić się nauce bez problemów wiążących się z dotarciem na zajęcia a egzamin odbywa się przed specjalnie powołaną Państwową Komisją Egzaminacyjną - więc tutaj trudno jest migać się od obowiązków.

Wprost przeciwnie. Z dala od nauczyciela, który jednak pilnuje jakiegoś porządku - uczeń musi samodzielnie zdyscyplinować swoje podejście do zagadnienia. Jeżeli nie panuje materiału we właściwym czasie - nie uzyska certyfikatu a szkoła nie będzie musiała zastanawiać się, co zrobić z uczniem, który ma 6-8 ocen niedostatecznych na 12-14 przedmiotów w roku szkolnym. Podobnie będzie i z salami. Tu można tworzyć grupki "klasowe" zawsze w optymalnej liczbie osób a nauczyciel będzie w stanie tak przedstawić materiał, aby uczniowie go opanowali. A że uczniowie mogą być w różnych miejscowościach w czasie lekcji - to już inny temat. Ważne, aby we właściwym czasie opanować materiał na poziomie niezbędnym w życiu zawodowym. Sądzę, że osoby tak prowadzone będą znacznie bardziej samozdyscyplinowane, aniżeli kształcone w obecnym systemie szkolnym, w którym średnia frekwencja uczniów w zajęciach wynosi może i 60-80%...



Wykop Skomentuj11
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale Społeczeństwo