Człowiek Roku Wprost poglądów nie zmienia. To poglądy zmieniają Człowieka Roku Wprost.
Pierwsze sto dni drugiego rządu premiera Tuska utrwala mnie w przekonaniu, że nie potrzeba posiadać żadnych umiejętności, aby administrować czterdziestomilionowym europejskim państwem. Przez cztery lata peowski premier robił niewiele. Teraz to się zmieniło i przywódca postanowił rozwiązać kilka polskich problemów. I tu nasuwa się nieśmiałe pytanie i prośba zarazem, czy premier mógłby proponowane przez siebie rozwiązania przeprowadzać zgodnie z logiką? Obecnie mam wrażenie, że owa nauka stanowi dla niego wiedzę tajemną.
Weźmy taką międzynarodową umowę, której celem miała być ochrona praw do własności intelektualnej - ACTA. Pod koniec stycznia Polska ją podpisała. Przy tej okazji mieliśmy możliwość sprawdzenia intelektu kilku prominentnych osób . Warto było.
Nieugięty premier przekonywał do swoich racji. Tłum popleczników stał za nim murem. Stefan Niesiołowski wykrzykiwał, że ACTA jest dobre, a jego przeciwnicy to idioci.
- Zagłosuję za ACTA natychmiast, jak tylko sprawa ratyfikacji tej umowy trafi do parlamentu - zapowiedział ex-marszałek na antenie Radia Zet. W końcu słowo pana premiera święte jest.
Wtem okazało się, że pięć państw UE, m.in. Holandia i Niemcy nie złożyło swoich podpisów pod rzeczoną umową. Poza tym przez kraj przetoczyła się fala protestów przeciwko ACTA. To spowodowało – zresztą zgodnie z tradycją, że nasz twardy premier stał się giętki i rozciągliwy jak rajstopy z klinem. Po 10 dniach radykalnie zmienił zdanie, pięknie dygnął, przeprosił za całe zamieszanie i palnął na koniec, że …zawiesza ratyfikację, czego – nota bene - uczynić nie można. Co wtedy pomyślał Stefan Niesiołowski - TVN na ten temet milczy. Dowiemy się o tym zapewne z jakiegoś programu Bogusława Wołoszańskiego. A słowo pana premiera nadal święte jest. Człowiek Roku Wprost poglądów nie zmienia. To poglądy zmieniają Człowieka Roku Wprost.
Wspomniane fakty znane są zapewne każdej osobie śledzącej wiadomości „z kraju i ze świata”. Mnie jednak interesują odczucia celebrytów, którzy bezkrytycznie popierają ten rząd i firmują swoim nazwiskiem jego – delikatnie mówiąc – wpadki. Gitarowy guru – Zbigniew Hołdys, jak sama nazwa wskazuje, nie raz składał hołd panu premierowi za jego ciężką pracę dla dobra naszej ojczyzny ukochanej. Guzy, które nabijał na swej głowie waląc nią o marmurowe posadzki Sali Kolumnowej ukrywał pod kapeluszami i modnymi czapeczkami. Czy ktoś widział Hołdysa bez nakrycia głowy? Mówi się, że lekarz pana premiera i rzecznik Graś. Pan Zbigniew, będący dla współczesnych 50-latków symbolem walki o wolność słowa, zabrał również głos w sprawie ACTA, które poparł tak jak Tusk Donald i Niesiołowski Stefan, oczywiście.
Ciekawe, jakim epitetem obdarzył swojego idola ów gitarowy geniusz po 6 lutego, gdy premier powiedział: Zabrakło mi refleksu i szczerze powiedziawszy wiedzy, jak bardzo wrażliwy temat zawiera w sobie umowa ACTA. Słowem, przywódca sporego europejskiego państwa przyznał się publicznie do tego, że podpisał coś, o czym nie miał zielonego pojęcia. Ciekawe ile jeszcze takich umów zostało sygnowanych podpisem premiera, gdzie zabrakło mu refleksji, wiedzy i …rozumu. Strach się bać. Czy Hołdys nazwał choćby w swoich myślach Tuska ch….. ? Czy jest to epitet zarezerwowany wyłącznie dla strasznego Kaczora i pisowców?
W każdym razie podczas spotkania z internautami w Kancelarii Premiera, czapeczka na główce gitarzysty była koloru czerwonego. (tryskająca krew z czoła czy barejowski „czerwony kapelusz” oznaczający podejrzanego typa?)
Tytuł tego felietonu pozwoliłem sobie skopiować ze sztandaru niesionego przez protestujących przeciwników ACTA (mam nadzieję, że nie będę ścigany za jego wykorzystanie). Lepiej całej sytuacji nie można było przedstawić w dwóch słowach. Zresztą takich haseł opisujących przygotowanie rządzących do wprowadzanych reform i zmian będzie zapewne więcej np. „Emerytury – bezedury” etc.
A wracając do pana Hołdysa, rządowe znajomości mogą być dla niego bardzo cenne w przyszłości. Dlaczego? Otóż gospodarka bardzo nam się rozwija za tego rządu. W zasadzie to wszystko nam się bardzo rozwija. Zwijają się tylko autostrady, ale przecież wyjątek potwierdza regułę. Pewnie i gitarowy sklep pana Zbyszka zwiększy swoje obroty poprzez rozbudowę o nowe działy muzyczne. Potrzebni będą nowi zaufani pracownicy. I tu z pomocą przyjść mogą wkrótce ministrowie rządu Tuska, jako specjaliści z dziedzin przeróżnych. Do działu cymbałów idealna byłaby Joanna Mucha i Paweł Graś, do działu puzonów Sławomir Nowak, do działu trąb Bartosz Arłukowicz, a do działu „przeszkadzajek” - mistrz conga i bongosów - Stefan Niesiołowski.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)