Oglądałem poniedziałkowy program Pospieszalskiego. Gościem był Marek Jurek rzecz jasna. Pompuje się Jurka gdzie tylko można (TVN, Puls, Dwójka i inne). Wiadomo, że Pospieszalski nie mógł do studia zaprosić Giertycha i z nim porozmawiać o tym "co stało się w piątek". Giertych jak i cała Liga prezentowani są jako "gracze obroną życia", nie obrońcy, a gracze. Obrońca ma twarz drącego list od biskupa posła Suskiego, gracz ma twarz Giertycha.
Cały program był monologiem Jurka o przegranym głosowaniu ws. pełnej obrony życia, oraz o sytuacji wewnętrznej w PiS. To czego Jurek nie mógł wylać w weekndowym wydaniu jakiegoś tam ciała politycznego PiS przed oblicza premiera, panów Brudzińskiego, Suskiego, Gosiewskiego, Kuchcińskiego czy Jasińskiego uczynił przed widzami programu 2 TVP. Marszałkowi Sejmu najbardziej szkoda, że PiS schodzi na psy, że w kluczowym dla Jurka i wartości, które wyznaje momencie większość posłów PiS pokazała, że ma w głębokim poważaniu kwestię pełnej obrony nienarodzonych. Marszałkowi Sejmu najbardziej szkoda, że PiS staje się typową partią władzy, partią, do której zaczynają ciągnąć ci, których władza rajcuje, cieszy, likwiduje narosłe przez lata kompleksy. Ludzie ci zapominają o podbudowie ideowej, o tym co ich zrosło pod takim a nie innym szyldem partyjnym. To minuta po minucie wylewał z siebie Jurek. I najważniejszy zarzut. PiS nie pójdzie w stronę wielkiego stronnictwa katolickiego. Nie pójdzie, bo nie ma szans na budowę wymarzonego ugrupowania z postawą wyżej wymienionych. Widać też, że jakiekolwiek zbliżenie Marka Jurka i jego grupy ze środowiskiem endeckim LPR również nie wchodzi w grę.
W co zagra zatem Marek Jurek, który wyraźnie jest na topie i to o dziwo on, a nie Roman Giertych wyrósł na niezłomego bojownika o pełną gwarancję ochrony życia nienarodzonych? (Giertych jest według mediów i polityków PiS graczem, nie obrońcą życia). Jurek długo nie wytrzyma siedząc w poselskiej oślej ławce razem z Wrzodakiem i Bestrym. Jakieś wielkie tuzy polskiej prawicy za nim nie wychodzą z PiS, żeby sobie wspólnie w tych ławkach posiedzieć, choć są to ludzie o przejrzystym i czytelnym kręgosłupie ideowym. Media również zbyt długo konfliktu wewnątrz PiS nie będą podsycać. Gdy emocje opadną, Jurek będzie musiał dokonać wyboru. Nie stać go na powołanie swoistego polityczno-partyjnego Episkopatu. Takie projekty szybko bankrutowały. A prawicy - mocnej, konsekwentnej i zdecydowanie ideowej nie stać dzisiaj na jakąkolwiek przegraną, na jakiekolwiek bankructwo.
Marek Jurek chce partii katolickiej, stronnictwa katolickiego. Niegdyś takowe wśród szlachty polskiej tworzył biskup Olszowski. Inne czasy, inne elity. Po jednej męskiej decyzji czas na następną. Bo jak mawiał klasyk, prawdziwego mężczyznę nie poznajemy po tym jak zaczyna, ale jak kończy. I wszyscy chcą zobaczyć to, jak skończy Marek Jurek, zwany przez Artura Zawiszę "wielkim mężem stanu". Ciekawe, jak zachowają się posłowie z listy krążącej ponoć po Sejmie. Ciekawe co zrobią panowie Bielan i Kamiński, a przynajmniej ten drugi? Czy ktoś niebawem rzuci w kierunku Jurka inny z klasycznych cytatów: Kończ Waść, wstydu oszczędź!? Oby nie.



Komentarze
Pokaż komentarze (7)