gangsta gangsta
18
BLOG

Prowadzić politykę konserwatywną...

gangsta gangsta Polityka Obserwuj notkę 0
Marek Jurek wyszedł z PiS by dalej prowadzić politykę konserwatywną - pisze w swoim blogu Paweł Milcarek. Szanuję ogromnie redaktora Milcarka, strarego miłośnika Jędrzeja Giertycha, ale tego typu dłużyzny drażnią mnie potwornie. Bo co to znaczy prowadzić politykę konserwatywną? Nie chcę sięgać do źródeł i przytaczać dość dobrą broszurę Dmowskiego, w której opisywał i charakteryzował upadek tego nurtu, jego miałkość i nędzę. Wiadomo, że to co zaproponuje Jurek i jego ekipa będzie czystą chadecją, a chadecja w polityce to totalna porażka - swoiste bicie politycznej piany na pokaz, paplanie o wartościach, o które paplający zupełnie nie potrafią zawalczyć w praktyce, nie potrafią tego pokazać wokół siebie, a ostatecznie wywołują odwrotne reakcje w odbiorze społecznym tego, o co rzekomo walczą. Myli się zatem Paweł Milcarek pisząc o chęci prowadzenia przez ekipę Jurka polityki konserwatywnej. Jeśli w ogóle cokolwiek zobaczymy w wykonaniu tej grupy to ZChN-owski styl gadulstwa w przestrzeń, który będzie wzbudzał politowanie lub salwy śmiechu. Zapewne częściej ci, którzy namiętnie oglądają "Szkło kontaktowe" będą mogli zobaczyć na szklanym ekranie facjaty Bartyzelowej, Piłki czy Kłeczka - ludzi, którzy jak dotąd pożerali poselskie diety, a w zaciszu swoich biur poselskich wygdywali farmazony o zmęczeniu demokracją. Tyle tylko, że tak demokracja i mandaty, które daje, pozwala właśnie na nic nie robienie, na pełny garnek w domu i zabawianie się w poszukiwaczy idei i wartości. 
I tak przyglądając się rozłamowcom z PiS widać u nich syndrom "przerzuta". Na czym on polega? Przede wszystkim na zdradzie, w tym wypadku zdradzie politycznej. Potem, co oczywiste, na szybkim odróżnieniu się od swojego dawnego środowiska. Okazało się, że w politycznej wyobraźni Zawiszy, Piłki i Jurka - PiS nie jest już wielkim stronnictwem prawicy (podobnie jak kiedyś przestała być AWS), że nie ma w nim ani grama pierwiastków konserwatywnych, panuje tam zamordyzm i bezideowa terrorka. A jeszcze z osiem dni temu wszystko było w najlepszym porządku. Ekipa Jurka potrzebowała sześciu lat, żeby to dostrzec. To sporo. "Przerzut" szybko odcina się od swojego dawnego środowiska, ubiera się w nowe szaty, w nowe barwy, żeby jak najszybciej w nowej przestrzeni zostać zaakceptowanym. "Przerzuty" zazwyczaj w swoim dawnym środowisku tracą jakikolwiek respekt i szacunek. Widząc reakcje Gosiewskiego czy Brudzińskiego (sen o marszałkowaniu Izbą Niższą tego drugiego prysł jak bańka mydlana, zostaje ewentualnie lokalna izba wytrzeźwień) to lekko w PiS i wokół PiS rozłamowcy mieć nie będą. 
A dookoła wszyscy zadają sobie pytania i odpowiadają zarazem kto zyska, a kto straci na odejściu z PiS ekipy marszałka Sejmu? W czwartek o dziwo na wygodnym fotelu TV Trwam obok przedsiębiorczego ojca Jana Króla zasiadł sam premier. Dyrektor imperium w specjalnym telefonie martwił się o losy Jurka, a sam premier wyznał, że mu wybacza... Dookoła słychać głosy, że rozłam w PiS to główny problem Romana Giertycha. Najbardziej co do tego są przekonani wszechwiedzący - wspomniani Gosiewski z Brudzińskim. Psy szczekają, karawana jedzie dalej - zapewne powtarza szef MEN. Choć i w jego przypadku brakuje konsekwencji w tym, co zapowiadał w przełomowym wydawałoby się dla LPR wywiadzie dla "Gazety Wyborczej" w 2003 r., który prowokacyjnie zatytułowano: "Jestem Europejczykiem". Mowa w nim była o utworzeniu szerokiego i nowoczesnego ugrupowania prawicy. Jeśli szerokość mierzyć pp. Goryszewskim, Szczotem i Wawakiem to znacznie się ona zawęża. Ale zobaczymy... Szkoda, że w zapowiadanych wówczas działaniach zabrakło konsekwencji budowy silnej formacji narodowej, a sił starczyło tylko na działania doraźne. Szkoda.
Bo z tego co widać, kolorystyka ideowa na prawicy będzie nadal bardzo złożona. PiS-owi nie udał się manewr w łączniu różnych ideowo-politycznych nurtów. Wkrótce pozostaną wokół Kaczyńskich same "PC-ty", pragmatycy kompletnie wypłukani z jakichkolwiek ideowych naleciałości. LPR walczy o życie. Chwalona młodość Ligi widoczna jest tylko w kilku przypadkach. Bosak, Chruszcz, Wierzejski - o nich się mówi. A już o Wiecheckim tylko wówczas, gdy dokona jakiejś prywatnej inwestycji. Młodość ligowców to atut, ale jak widać ciężko im samym przebić się z czymkolwiek... Nie ma ideowo-programowych debat, ciekawych pomysłów ustawodawczych, które odróżniałyby młodą Ligę od takiej Samoobrony, czy PO. A niby dlaczego to PO ma być kojarzona z rozwojem przedsiębiorczości, dlaczego to Kosecki ma mówić o przyszłości polskiej piłki i inwestycjach sportowych w Polsce? Młodzi Ligowcy przesypiają trwają już jakiś czas kadencję sejmową. Drugiej szansy mogą nie dostać...
Dużo ciekawego materiału politycznego wśród ludzi młodych i ideowych zauważyć można i w Lidze i czasem w PiS i wokół PO, a także przy UPR. Szkoda, że jest ich tak mało w pierwszej lidze polityki polskiej. IV RP muszą zbudować ludzie młodzi. Pokolenie Gosiewskich i Brudzińskich jak widać zdolne jest jedynie do szemrania i wybudowania stacji kolejowej. Nic nowego nie wniesie tutaj inicjatywa Marka Jurka. Nie dzisiaj, nie z tymi kompanami o mentalności "przerzuta". Tak to już jest niestety, że jak ktoś raz kogoś zdradzi (swoje idee, swoje środowisko), to będzie to robił bez przerwy. Jak widać po Jurku co jakieś 3-6 lat. A sam Marek Jurek szybko się przekona, że uprawianie czegoś co było zawsze nieskuteczne i kulawe będzie totalnym niewypałem.
gangsta
O mnie gangsta

nijaki

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka