Zawierucha wokół wyboru marszałka Sejmu trwa. PiS mnoży kandydatów i sprawia wrażenie zupełnie niezdecydowanego. Chcą mieć na tym stanowisku osobę pewną, zaufaną kierownictwu, a zarazem sprawną organizacyjnie, tak, aby nie tworzyć w Sejmie atmosfery niepewności, tylko szybką ścieżkę legislacyjną dla projektów zmiany Państwa. Oczywiście wypowiedzi premiera jakoby nie było politycznej alternatywy dla PiS to czyste szaleństwo, szczególnie w panującym systemie totalnej demokracji. Rzucanie tego typu myśli w publiczną przestrzeń bezwzględnie naraża premiera na śmieszność.
Teraz największym problemem PiS jest wybór marszałka. Wystawienie kandydatury ministra Wassermanna jest logicznym ruchem kierownictwa PiS. Zalewski, Natali-Świat, czy młokos Kowal nie będą aż tak mocnymi gwarantami właściwego toku prac Sejmu jak szef spec służb. Oznacza to także, iż kurczy się polityczna ławka najbardziej zaufanych wobec Kaczyńskich polityków w PiS. Bracia nie zaryzykują już wystawienia jakiejś politycznej "przylepy", która po jakimś przegranym głosowaniu rzuci zabawkami i zmieni polityczną piaskownicę. A minister Wassermann jest gwarantem i jednego i drugiego. Jest i będzie politycznie i ideowo lojalnym zawodnikiem, a zatem i marszałkiem Sejmu przede wszystkim wobec kierownictwa PiS. Będzie też sprawnym marszałkiem. Udowodnił to w przeszłości kierując pracami prokuratury na różnych szczeblach. To dzięki niemu w III RP ukarano, pomimo okrągłostołowego układu, zabójcę młodego hutnika, Bogdana Włosika (zastrzelony 13 X 1982 w Nowej Hucie). To on wyciągnął "niewinnego" w 1983 r. kapitana SB i doprowadził do skazania go na 10 lat więzienia. Nie słyszałem o podobnym procesie w III RP. Gość siedział za zabójstwo Włosika bodajże 8 lat...
Co będzie jutro zobaczymy...



Komentarze
Pokaż komentarze