Właśnie skończyła się debatą nad informacją ministrów Wassermanna i Ziobry w sprawie tragicznej śmierci Barbary Blidy podejrzewanej jak już wiadomo o korupcję. Zerkam na zmianę. To mecz Chelsea, to debata w Sejmie.
Jak widać i słychać Blida już trafiła na SLD-owskie sztandary, choć zostawiła SLD jakiś czas temu. Przy okazji Platformersi i postkomuniści przyłożyli w IV RP, w rząd Kaczyńskiego i co oczywiste w ministrów Wassermanna i Ziobro. Dyskusja toczyła się w poważnej sprawie, a wybrani posłowie SLD i PO walili głupoty z mównicy sejmowej, zahaczali o prywatne kwestie wspomnianych ministrów, dogadywali i odgrywali nad zwłokami samobójczyni swoiste cyrki. Plaftormersi chcą odwołać Wassermanna. Postkomuna jednego i drugiego. W tym pierwszym odwołaniu dowodzi niezastąpiony Miodowicz, pułkownik Miodowicz - specjalista od inwigilacji, miłośnik szaf pancernych, człowiek z kompleksem OPZZ. Ma z Wassermannem na pieńku i wykorzystuje to konsekwentnie. Podobnie postkomuna. Strasznie szczeka. Lalka Piekarska wygadywała o kajdankach i kominiarkach jako o symbolu IV RP, ujadał Martyniuk, Zemke i inni bliżej nieznani. Szmajdziński "buc nadęty" wezwał do dymisji obu ministrów.
To ujadanie od rana szybko się skończy. Koalicja, a dokładnie PiS wyszedł z ciężkimi armatami przeciwko różnym grupom interesów, układów i układzików. Uderza mocno, ale nie dość trafnie i skutecznie. Popełniane błędy sprawiają, że układy i układziki podnoszą głowy i odpowiadają. Czynią to także na sali sejmowej co oczywiste. Tam szczekać najłatwiej. Czy lewicowo-liberalnej koalicji uda się uderzyć mocno w powstającą IV RP? Czy uda się uderzyć w potrzebne zmiany i reformy Państwa? Zobaczymy co przyniesie jutrzejszy ranek...



Komentarze
Pokaż komentarze (26)