Wczorajsze spotkanie u prezydenta RP w sprawie lustracji to dla mnie jedna wielka lipa. Spotkali się z myślą o totalnym otwarciu archiwów SB, a wiemy, że będą nowelizować ustawę w celu umożliwienia badań dla historyków i dziennikarzy. W zasadzie nic konkretnego się nie dowiedzieliśmy o kierunku polskiej lustracji. Jeśli Sejm przyjmie wspólny projekt o całkowitym otwarciu archiwów IPN, to prezydent taką ustawę zawetuje. Nie zgadza się bowiem na propozycję pokazania opinii publicznej całej zawartości teczek SB. A zatem lipa i wielka szkoda. Tak to już niestety będzie z lustracją w Polsce. Nieporadność elit politycznych sięga w tej sprawie zenitu. A wydawać by się mogło, że nadeszła nowa jakość. Może i nadeszła, ale organa kontrolujące, w tym Trybunał Konstytucyjny, pozostały dość cuchnące, nawet po ostatnich zmianach w jego składzie.
A ci co przyjdą po budowniczych IV RP zapowiadają otwarcie archiwów i likwidację IPN. Zbiory trafiły by potem do archiwum państwowego. Sprytnie. Otwieramy, ale i likwidujemy. Swoją drogą IPN to nic innego jak instytucja polityczna, na czele której stoi chłopina stworzony przez krakowską śmietankę Rokita-Fijak-Terlecki. Szkoda oddanych sprawie prawdy historyków. Mniej szkoda upolitycznionego szefostwa IPN.
Osobiście nie wierzę już w lustrację w Polsce. Im dłużej trwa debata o jej formie, tym mniejszy jest jej sens. Michnik, Kiszczak i Wałęsa mogą odczuwać z tego powodu satysfakcję...



Komentarze
Pokaż komentarze