Przeprosiny na koniec „19.30”. Wczoraj widzowie głównego wydania informacyjnego TVP „19.30” zobaczyli nietypowe zakończenie programu. Prowadzący Marek Czyż poinformował, że stacja ma obowiązek wyemitować dodatkowy komunikat. Telewizja przeprosiła w nim Edytę Skotarczak za naruszenie jej dóbr osobistych w programie „ALARM!” z 11 lutego 2023 roku.
Sprawa dotyczyła materiału, w którym przedstawiono informacje o rzekomym romansie Skotarczak z funkcjonariuszem policji (to taki łysy dureń co chodzi po różnych youtuberach i gada głupoty, imieniem Jarosław). Ona sama przekonuje, że publikacja zawierała nieprawdziwe i krzywdzące twierdzenia. O wygranej w sądzie informowała już na początku października, kiedy udostępniła fragmenty uzasadnienia wyroku. Warto pamiętać o kontekście: audycja poszła na antenę jeszcze przed grudniem 2023 roku, czyli przed zmianami w TVP, a dzisiejsza spółka funkcjonuje w likwidacji. Przeprosiny dotyczą więc materiału z innej epoki w historii nadawcy. „To, że Nawrocki jest prezydentem, niczego nie zmienia”
Po emisji Skotarczak zabrała głos w mediach społecznościowych. Podkreśliła, że sprawa przeciwko TVP nie jest jedynym postępowaniem, w którym broni swoich dóbr osobistych i zapowiedziała dalsze dochodzenie swoich praw. Jej wpis przypomniał o procesie, który toczy się od ponad roku przeciwko Karolowi Nawrockiemu. Według relacji Do Rzeczy podkreśliła przy tym, że objęcie przez niego urzędu prezydenta nie zmienia jej stanowiska ani sytuacji prawnej sprawy.
Książka Tadeusza Batyra
Tło sporu sięga 2018 roku, gdy ukazała się książka o Nikodemie Skotarczaku, trójmiejskim gangsterze i biznesmenie znanym jako „Nikoś”. Jako autor figurował Tadeusz Batyr. Dopiero w trakcie kampanii prezydenckiej w 2025 roku wyszło na jaw, że pod tym pseudonimem krył się Karol Nawrocki, wówczas szef IPN. W tym samym 2018 roku TVP wyemitowała wywiad z „Batyrem” – w kamuflażu, z zamazaną twarzą i zniekształconym głosem, w którym chwalił on Nawrockiego, co jest iście żałosne.
Edyta Skotarczak od początku twierdziła, że w książce roi się od półprawd, kłamstw i manipulacji. Gdy ujawniono tożsamość autora, zażądała od Nawrockiego publicznych przeprosin, a następnie wniosła pozew o naruszenie dóbr osobistych. Domaga się przeprosin, wycofania książki z dystrybucji i 100 tys. zł zadośćuczynienia. W pozwie zarzuca autorowi m.in., że przedstawił ją w sposób kłamliwy jako osobę odpowiedzialną za „staczanie się” męża, a opis jej wyjazdów do Niemiec i Włoch odczytuje jako sugestię prostytucji. Twierdzi też, że bezprawnie ujawnił jej poronienie z 1992 roku, objęte tajemnicą lekarską i szereg innych.
Kolejna przegrana TVP
Nie jest to pierwsze takie przeprosiny w historii publicznego nadawcy. Telewizja Polska przepraszała już m.in. Donalda Tuska – za wizerunek w czerwonej poświacie z celownikiem na klatce piersiowej, pokazywany w „Wiadomościach” a w 2020 roku sąd nakazał jej przeprosiny wobec władz Gdańska i zmarłego prezydenta miasta Pawła Adamowicza za antyimigrancki spot. Sprawa Skotarczak dopisuje się do długiej listy procesów o ochronę dóbr osobistych, w których stacja , jeszcze w poprzednim kształcie tzn za czasów PiS, okazywała się stroną przegrywającą.
Skotarczak o przepraszanie przez media walczy zresztą na kilku frontach wcześniej pozwała również Netfliksa i Kawulskiego za kłamliwy film „Jak pokochałam gangstera”, który przekłamuje rzeczywistość i powstał bez żadnej konsultacji z nią ani z jej dziećmi, a ponadto w głęboko bezprawny sposób narusza jej dobre osobiste.


Komentarze
Pokaż komentarze