Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej
60
BLOG

Jerzy Haszczyński: Karykatura proroka i karykatura prawa

Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej Polityka Obserwuj notkę 8


Trzy lata w kolonii karnej o zaostrzonym rygorze ma spędzić redaktor malutkiej gazety białoruskiej za wydrukowanie karykatur Mahometa. Czuję się w obowiązku zabrać w sprawie tej radykalnej kary głos, bo sam te karykatury drukowałem.


Zarzut wobec dziennikarza białoruskiej „Zgody” jest podobny do tego, który różnym gazetom na świecie stawiały organizacje muzułmańskie, rządy krajów islamskich i czasem także prokuratury w krajach, gdzie doszło do publikacji: obraza uczuć religijnych. Kodeks białoruski mówi o podsycaniu nienawiści (religijnej, rasowej czy narodowej) przez osobę wykonującą obowiązki służbowe. 


W tym wypadku urażona poczuła się organizacja białoruskich muzułmanów. Ale i ona jest zaskoczona surowością wyroku. Być może sąd po prostu wykorzystał okazję, by wsadzić za kraty opozycyjnego dziennikarza, a pod ręką był akurat argument podsunięty przez miejscowych muzułmanów. Być może Aleksander Łukaszenko liczy na jakieś profity w krajach islamskich. 


Tak czy owak kara jest szokująca, także dlatego że dotyczy publikacji w gazecie o bardzo małym nakładzie (drukuje około 5 tysięcy egzemplarzy, z tego do czytelników trafia zapewne znacznie mniej). Naczelny gazety zresztą wielekroć przepraszał urażonych muzułmanów, tak jak niegdyś ówczesny naczelny „Rzeczpospolitej” Grzegorz Gauden.


Przypomnę atmosferę, w jakiej karykatury opublikowała „Rz” i — mniej więcej w tym samym czasie — malutka białoruska „Zgoda”. Rozwścieczone tłumy atakowały zachodnie ambasady w krajach muzułmańskich, płonęły flagi, a rządy i obywatele wielu państw islamskich bojkotowali produkty wyprodukowane w nieszczęsnej Danii, w której prywatna gazeta — „Jyllands-Posten” pierwsza wydrukowała karykatury Mahometa.

Postępowanie duńskiego dziennika pewnie było prowokacyjne i nieprzemyślane. Ale reakcja niewspółmierna, niesłychana wręcz, pokazująca totalną inność i wrogość świata islamu — od duchownych przez rządy, monarchów po prostych ludzi z biednych ulic. Nigdy nie zdecydowalibyśmy się na druk karykatur proroka pierwsi. I nie zamierzaliśmy (aż głupio to podkreślać) ranić niczyich uczuć. Chodziło i o zachodnie wartości — wolności słowa, co w czasie płonących ambasad było szczególnie istotne — i o pokazanie, o co tak naprawdę chodzi? Jakie rysunki wywołują taką gwałtowną reakcję?


Przypuszczam, że Aleksandrem Sdzwiżkowem kierowały podobne intencje. Dlatego tym bardziej chcę wyrazić swój sprzeciw wobec tego wyroku. 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (8)

Inne tematy w dziale Polityka