Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej
65
BLOG

Terlikowski: Profesjonalizm według Jarugi-Nowackiej

Publicyści Rzeczpospolitej Publicyści Rzeczpospolitej Polityka Obserwuj notkę 58

Czym jest profesjonalizm? Jakie trzeba spełniać warunki, by być specjalistą, a nie tylko dogmatykiem? Odpowiedź jest bajecznie prosta, przynajmniej w dziedzinie medycyny: trzeba zgadzać się, a może i wykonywać aborcję. Lekarz bowiem, który nigdy nie zabił nienarodzonego, albo co gorsza wymawia się od takich zabiegów powołując się na klauzulę sumienia, to zwyczajny dogmatyk, a nie specjalista.

Skąd to wiem? Z uważnej lektury gazet. W dzisiejszym "Dzienniku" posłanka Izabela Jaruga-Nowacka odnosi się do projektu stworzenia procedur odwoławczych dla kobiet, którym lekarze odmówili wydania zaświadczenia o możliwości dokonania aborcji ze względu na stan zdrowia. Posłanka oczywiście jest zadowolona z pomysłu, ale zastrzega z góry, że w komisjach odwoławczych nie powinni zasiadać lekarze, którzy odmawiają przeprowadzenia aborcji, zasłaniając się klauzulą sumienia. - To powinni być specjaliści, a nie dogmatycy - mówi Jaruga-Nowacka.

Jednym słowem aborcjonista dokonujący aborcji - to specjalista, a ktoś, kto nie chce zabijać to dogmatyk. Z jej punktu widzenia oczywiście wszystko jest jasne. Jeśli celem stworzenia tych komisji ma być więcej zlikwidowanych w efekcie aborcji dzieci, to rzeczywiście nie jest dobrze, by w ich skład wchodzili lekarze, którzy aborcji są przeciwni. Ale jeśli celem ma być rozważenie racji, ocena stanu zdrowia - to stosunek do aborcji nie może być krytetrium fachowości czy dogmatyzmu. To,  że ktoś sprzeciwia się zabijaniu, zachowując przy tym wierność przysiędze Hipokratesa, nie odbiera mu fachowości i nie czyni z niego dogmatyka. A śmiem twierdzić, że wprost przeciwnie: czyni z niego osobę godną zaufania i powierzenia jej zdrowia i życia swojego i swoich dzieci.

No chyba, że chodzi o to, by komisje lekarskie stały się czymś na wzór kółek nihilistycznych z "Biesów", które jednoczyć będzie nie tyle fachowość, ile wspólnota dokonanego zabójstwa. Oczywiście w takim kółku (można je nazwać komisją) nikt nie będzie chciał się wychylać, bo zawsze będzie mógł zostać przywołany do porządku krótkim: "wcześniej dokonywałeś aborcji, a teraz nie chcesz?"... Tego typu argumentu nie będzie można przedstawić lekarzowi, który nigdy aborcji nie dokonał. I właśnie dlatego w takiej komisji ma nie być dla niego, zdaniem Jarugi-Nowackiej miejsca. Bo kiedy będzie odwołania będą trudniejsze, a aborcja z przyczyn zdrowotnych mniej "dostępna".

Tylko, że nie ma to nic wspólnego z fachowością. Jest raczej problemem tego, czy rzeczywiście chodzi nam o zdrowie, ważenie racji (moim zdaniem zawsze nieadekwatnym), poszukiwania lepszych rozwiązań, czy tylko o to, by więcej kobiet mogło dokonać aborcji i pożegnać się ze swoim dzieckiem. Jaruga-Nowacka tak zakreślając przestrzeń debaty jasno pokazała o co chodzi jej i jej koleżankom. I nie ma to nic wspólnego ani z medycyną, ani ze zdrowiem kobiet.

Tomasz P. Terlikowski

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (58)

Inne tematy w dziale Polityka