Czerwiec 2008 roku bezsprzecznie przejdzie do historii. Po wstrząsach którymi były książki "Dolina nicości" i o Wałęsie i po "Trzech kumplach" Polska już nigdy nie będzie taka sama. Zabawy na Czerskiej zostały przerwane, błogość, która gościła na agorowym polu uprawnym gdzieś prysła. Historia wychynęła z zamkniętej próbówki z oznaczeniem III RP. Z kolei lipiec też się zapisze w naszej historii. To długie macki sb-kiego wymiaru sprawiedliwości (przedawnienie) i świeża sprawa wartościowania ludobójstwa przez doktora filozofii i teologii Korytkę.
Tajne/nieoficjalne nauczanie w III RP dało jakiś skutek. Polacy nie zapomnieli. Mimo przewagi michnikowszczyzny, tuszczyzny i innych podobnych "Trzech kumpli" potrafiło zaaplikować potężną dawkę zastanowienia i namysłu na SB.
Z ekranu poleciały jak gromy ;) słowa: "Dość już użalania się nad niedolą ubeków. Dość współczucia emerytom, którzy dostają po 5 tys. emerytury" - tak nie może być dalej.
Bronisław Wildstein doskonale ujmuje problem SB-ków:
Przekonanie do odrobienia historii jest ciężkie ale wykonalne. Czas, którego nie cofnieżaden donosiciel gra teraz na korzyść prawdy. Im dłużej trwa zastanowienie i refleksja - ale nie prostych ludzi, którzy są dogłębnie wzruszeni odejściem B.Geremka - jak to wczoraj ze smutkiem we wiadomościach oznajmiła Hanna Lis - tym gorzej dla obrońców dawnego porządku. Wykształcone lemingi w końcu zaczną pytać o prawdę. Wręcz może być tak, że jacyś rewizjoniści dokonają przewrotu, dotrzegając że o wiele trudniej nie byc konserwatystą w dzisiejszym świecie, niż nim być.
ps Warszawiakom i nie tylko polecam dobry artykuł z wczorajszej Rzepy o Dosi, która nic nie robi w stolicy ale nadal podskakuje Tuskowi
Koniec. Kampramisa nie budieT.


Komentarze
Pokaż komentarze (3)