Radosław i Kamil Paczuscy. Fot. Uniq Fight Club
Radosław i Kamil Paczuscy. Fot. Uniq Fight Club
Bogna Janke Bogna Janke
4659
BLOG

Mordobicie z Bożym błogosławieństwem

Bogna Janke Bogna Janke Sporty walki Obserwuj temat Obserwuj notkę 35

Pięć lat temu na warszawskim Wawrze otworzyli klub sportów walki. Sąsiedzi nie chcieli „łysych bandytów”, ale proboszcz ich obronił. Dziś Uniq Fight Club jest jak magnes. Trenuje tu pół tysiąca osób.

– Przez pierwszy tydzień lockdown’u miałem doła – mówi Kamil Paczuski, założyciel i prezes Uniq Fight Club. W połowie marca z powodu epidemii koronawirusa musiał zamknąć klub. - Nagle urwało się wszystko, co od kilku lat wypełniało mi każdy dzień.

Ten wysportowany 30-latek nie potrafi jednak siedzieć bezczynnie. – Jak wstanę później niż o szóstej-siódmej, mam poczucie, że straciłem dzień – mówi. W klubie jest codziennie. Mimo, że z powodu epidemii Uniq jest zamknięty dla trenujących, sporo się tu dzieje. Gdy zrobiło się ciepło, na podwórku pojawił się ring bokserski. Nagrywają filmy instruktażowe z treningami, które można zrobić samemu w domu. Klubowa kawiarnia sprzedaje napoje i jedzenie na wynos.

Po wprowadzeniu kwarantanny uruchomili akcję „Pomoc przeliczana na metry”. W klubowym sklepie skilspo.com można zamówić owijki do rąk używane w sportach walki - z logo wybranego klubu. Od liczby metrów owijek zależy kwota wsparcia dla danego klubu. Pieniądze pochodzą z marży, z której zrezygnował Uniq-owy sklep. Do akcji przyłączyło się już kilkadziesiąt klubów z całej Polski.

Industrialne, surowe wnętrze. Duża sala z białymi ścianami, wysoka, z sufitu zwisają proste, czarne reflektory. Na podłodze czarna mata do treningów, wokół na hakach wiszą worki bokserskie. Mata jest duża, jednocześnie może na niej ćwiczyć nawet kilkadziesiąt osób. We wnęce na podwyższeniu jest klatka do walk. Wcześniej w tym miejscu był ring, który teraz jest na dworze. Jak w Tajlandii – komentują zachwyceni fani.

Klub otwarto pięć lat temu, 9 maja 2015 roku, w budynku należącym do parafii Matki Bożej Królowej Polski w Aninie. Założyli go Kamil Paczuski i jego trzy lata młodszy brat Radek.

Boks w kinie „Wrzos”

W budynku za PRL-u było kino „Wrzos”, a potem przez kilkanaście lat odbywały się różne imprezy, w tym zjazdy Prawa i Sprawiedliwości. Gdy Paczuscy rozpoczęli remont, sąsiedzi zaprotestowali. Nie chcieli „łysych bandytów”, z jakimi kojarzyli im się sympatycy sportów walki. Ale proboszcz, ksiądz Marek Doszko, ich obronił. - Szlachetna sztuka walki będzie, z Bożym błogosławieństwem – powiedział parafianom.

Trzeba było zrobić na nowo podłogę, ogrzewanie, wymienić okna. Kamil pożyczał pieniądze od kolegów. Rodzice wzięli kredyt. Pewnego razu obudził się przerażony, że ma kilkaset tysięcy złotych długów. – Nie chodziłem wtedy nawet na piwo, bo było mi głupio wobec kumpli, że wiszę im kasę – wspomina. Wyposażenie sfinansowali z budżetu partycypacyjnego dzielnicy. Pokazali talent organizacyjny. Inne projekty obywatelskie zdobyły po dwieście głosów poparcia, ich tysiąc dwieście.

Od kilku lat trenowali w amatorskim klubie, który też sami zorganizowali, w dawnej remizie w Radości. Przychodzili też inni. Ale u strażaków było za zimno, żeby trenować kickboxing, który stał się pasją ich obu. Na ścianach rósł grzyb. Dlatego postanowili się przenieść.

Radek, rocznik 1993, dla sportów walki porzucił dobrze zapowiadającą się karierę piłkarza Akademii Legii Warszawa. W sezonie strzelał po 60 bramek. Gdy miał 16 lat, miał propozycje kontraktów z kilku klubów. Ale wybrał sporty walki. - Wszyscy pukali się w głowę – wspomina Kamil. Ich tata, który zachęcił synów do grania w piłkę, długo nie mógł się pogodzić z tą decyzją. Radek i Kamil rzucili się na nieznaną wodę, bez pieniędzy i wsparcia.

Radek stoczył od tamtej pory ponad sto walk amatorskich i dwadzieścia dwie zawodowe. W 2018 roku założył mistrzowski pas polskiej federacji FEN w formule K-1 w kategorii wagowej 85 kg. Wcześniej, w 2016 r., zdobył pas DSF w Kickboxing Challenge w kat. 81 kg.

Na Wawrze rozpoczęli działalność z setką podopiecznych. Robili mocne treningi, które trwały po dwie godziny. – Robiliśmy je tak, jak chcieliśmy sami trenować – mówi Kamil. Od początku organizowali też imprezy integrujące lokalną społeczność, zapraszali trenerów i sportowców. Klub zaczął przyciągać znane nazwiska ze świata sportów walki z całego kraju. Joanna Jędrzejczyk, Jan Błachowicz, Marcin Różalski, Adam Kownacki, Rafał Jackiewicz, Arkadiusz Wrzosek, Andrzej Gmitruk. Dziś przychodzą kilkuletnie dzieci, chłopcy i dziewczynki, młodzież, zawodnicy, sportowcy, menedżerowie i właściciele firm, kobiety i mężczyźni, seniorzy. Z setki trenujących w pięć lat zrobiło się pół tysiąca. W ofercie boks, kickboxing, krav maga, MMA, karate, treningi indywidualne.

500 miśków

Od początku angażują się społecznie. – Robiliśmy różne rzeczy bez mówienia o tym, bo uważaliśmy, że nie wypada. Ale później doszliśmy do wniosku, że trzeba o tym komunikować, bo to zjednuje nam sympatię. Ludzie nas zauważają jako pozytywne miejsce – mówi Kamil.

Organizują zbiórki na niepełnosprawne dzieci, pomagają sportowcom po kontuzjach, zbierają na operacje kolegów sportowców, a nawet na edukację dzieci ze slumsów w Nairobii w Kenii. Gdy widzą, że rodzice mają kłopot z opłaceniem treningów dziecka w klubie, dają mu w prezencie półroczny karnet. Byle przychodziło, nie marnowało szans.

Co roku tuż przed Bożym Narodzeniem chodzą po oddziałach Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu i rozdają dzieciom prezenty. Bracia Paczuscy chodzą we trzech – oprócz Radka i Kamila także najstarszy Łukasz, który dołączył do Uniq-owego teamu. Do pomocy biorą trenerów i przez kilka godzin rozdają pluszaki. Pięćset pluszaków. Każdemu dziecku poświęcają czas. – Na co dzień jesteśmy twardzi, ale wychodzimy stamtąd totalnie rozjechani. Tyle tam dramatu dzieci chorych na raka i ich rodziców śpiących przy nich na karimatach – mówi Kamil.

Niejednego kumpla wyciągnęli z tarapatów. Jeden z chłopaków przez głupi błąd stracił życiową szansę w sporcie i znalazł się w bardzo trudnej sytuacji. Dziś jest lubianym trenerem. Skromny, kulturalny, zaangażowany. Inny dzięki propozycji pracy w klubie mógł zrezygnować z pracy kierowcy. Został trenerem, zawodnikiem i niedawno otworzył własną knajpę. Jednego Kamil ściągnął do klubu z budowy. Zasuwał tam z cegłami, bo potrzebował pieniędzy. I się marnował. Pracuje jako trener, docenili go zawodowcy.

Karne pompki

W klubie od początku obowiązuje zasada „zero przekleństw”. Za jedno wulgarne słowo, nawet to wypowiedziane w ferworze walki, są sankcje. Pięćdziesiąt pompek. Kiedyś jeden trenujący wybił drugiemu ząb. Poszkodowany ostro zaklął. Na sali trenowały też dzieci. Kamil zareagował bardzo gwałtownie. Tak gwałtownie, że na sali zapadła całkowita cisza. Ten bez zęba zrobił bez dyskusji karne pompki, a dopiero potem zabrał go z podłogi.

Znany zawodnik chciał wynająć salę na treningi. Mimo głośnego nazwiska i kuszących zarobków, odmówili. Obawiali się, że nie będą mogli zapanować nad zachowaniem tych, którzy będą przychodzić z nim na treningi, a przecież na sali byłyby też inne osoby, w tym dzieci. Więc zrezygnowali.

W ubiegłym roku podziękowali celebrytce, jednej z sióstr Godlewskich, która w ich klubie przygotowywała się do walki w klatce na FAME MMA. Kobieta zwyzywała na konferencji prasowej swoją przeciwniczkę. Radek i Kamil zakazali jej przychodzić do Uniq-u.

Parafianie protestowali jeszcze raz u proboszcza, gdy okazało się, że w klubie trenuje celebrytka o pseudonimie Lil Masti, SeksMasterka, która zamieszczała w Internecie seks poradniki. Taki przykład dla dzieci? – pytali zbulwersowani. Ale Kamil tym razem bronił jej prawa do trenowania w klubie. Zero makijażu, żadnych tipsów na paznokciach – ustalił zasady. Tylko treningi, bez lansu i wzbudzania sensacji. Na argumenty parafian odpowiedział: - Myśli ksiądz, że w klubie trenują same anioły? Przecież u nas jest tak jak wszędzie - są wśród nas porządni, ale i tacy, którzy źle się prowadzą, stosują używki. Są żony zdradzające mężów i odwrotnie. Nie bądźmy hipokrytami. Celebrytka została.

Niedługo w klubowym sklepie pojawią się akcesoria i ciuchy z logo Uniq Fight Club. Kamil zamówił je w Bangkoku, zdążył przed pandemią. Będą czekać, aż wirus zniknie.



Zobacz galerię zdjęć:

Uniq Fight Club w warszawskim Aninie. Fot. Uniq Fight Club
Uniq Fight Club w warszawskim Aninie. Fot. Uniq Fight Club Uniq Fight Club w Warszawie. Fot. Fot. Uniq Fight Club Trening w Uniq Fight Club. Fot. Uniq Fight Club Trening z Radkiem Paczuskim. Fot. Uniq Fight Club Charytatywny Tydzień Sportów Walki w Uniq Fight Club, 2019. Trening z Robertem Joczem. Fot. Uniq Fight Club Krav maga w Uniq Fight Club. Fot. Uniq Fight Club Karate dla dzieci. Fot. Uniq Fight Club Przed Centrum Zdrowia Dziecka w Międzylesiu. Grudzień 2019. Fot. Uniq Fight Club Klubowa Wigilia w 2019. Fot. Uniq Fight Club


Bogna Janke
O mnie Bogna Janke

Z zawodu i pasji jestem dziennikarką. Pracowałam w Polskiej Agencji Prasowej, TVN24, wydawałam lokalny tygodnik Gazeta Południa. Przez 15 lat byłam współwłaścicielką portalu Salon24 i prezesem spółek. Założyłam i prowadziłam Fundację Warszawskie Szpitale Polowe. Przez rok byłam sekretarzem stanu w Kancelarii Prezydenta RP. Więcej informacji o mnie na stronie: bognajanke.pl

Nowości od blogera

Komentarze

Inne tematy w dziale Sport