2 obserwujących
147 notek
78k odsłon
  114   0

Jak zniechęcać rusonazistów do myślenia o agresji

Si vis pacem, para bellum – jeśli chcesz pokoju, przygotuj się do wojny. To łacińskie przysłowie jest oklepane, lecz prawdziwe. A dziś szczególnie aktualne. Jak powinniśmy się przygotowywać do wojny w obliczu szalejącego rusonazizmu? Bo im więcej przygotowań z naszej strony, tym mniej ochoty do agresji ze strony wielkoruskiej antycywilizacji.

Pisząc o przygotowaniach, trzeba uważać, aby nie ześlizgnąć się w odmęty prokremlowskiej narracji. Nie brakuje panikarzy, którzy straszą wojną i na tym strachu szerzą poglądy mające nas skłonić do odwrócenia się od Ukrainy tyłem, za to stanięcia bardziej przodem do Rosji. Są wśród nich wieczni malkontenci, którzy ze skwaśniałą miną oceniają pomoc z perspektywy klienta ulicznego straganu z plastikowym obuwiem, martwiącego się, czy aby klapki nie podrożeją. Inni chłodno sieją strach i dezinformację, żeby spieniężać swe poglądy dzięki videoblogom czy innym przekazom.

No i są typowe kremlowskie trolle, chowające się w mediach społecznościowych pod nickami w rodzaju „Polski Patriota z Kresów”. Unikam jednak nazwisk i prawdziwych nicków, aby nie przysparzać panikarzom popularności.

Wspólne wnioski panikarzy

Cechą wspólną panikarzy są podobne wnioski, jakie wyciągają. Czyli - powinniśmy wspierać Ukraińców i stosować sankcje dopiero wtedy, gdy zostaniemy militarnym mocarstwem, czyli za X lat. Uchodźców trzeba traktować podejrzliwie, maksymalnie ograniczając skalę pomocy. Rosjanom należy płacić w rublach jak sobie tego życzą i nie wygłupiać się z sankcjami.

Poczyniwszy zastrzeżenie dotyczące panikarzy, czas krótko przedstawić przykłady czterech spraw do przeglądu, które pozwolą wzmóc przygotowania. Są one mniej oczywiste niż te, o których się często dyskutuje, czyli np. dotyczących cyberbezpieczeństwa.

Obrona cywilna, czyli brak www.ocwpraktyce.gov.pl

Tutaj nie chodzi o jakieś masowe, gwałtowne szkolenia ludności, te bowiem będą jedynie wodą na młyn panikarzy. Chodzi o taką prostą sprawę, jak stworzenie portalu informacyjnego z zestawem podstawowych, praktycznych informacji: postępowanie w razie zagrożenia, zasady udzielania pierwszej pomocy, zawartość plecaka przetrwania itd., itp. Tu warto dodać, że informacje te są przydatne również podczas zdarzeń i klęsk żywiołowych czy awarii.

Szefem Obrony Cywilnej Kraju (OCK) jest Komendant Główny Państwowej Straży Pożarnej – i pewnie słusznie. Tyle, że na internetowej www.osk.gov.pl, w zakładce „Aktualności” znajdujemy jedną. Nosi ona tytuł: „Nowa Strategia Bezpieczeństwa Narodowego podpisana przez Prezydenta RP” i pochodzi z roku 2020. 

W zakładce „Dokumenty” są „wytyczne do działalności” (tytuł długi, szkoda cytować w całości) – dokument oficjalny i ogólny do bólu. Poza tym na różnych portalach znajdujemy rozsiane informacje o „aktach prawnych” dotyczących obrony cywilnej. Sprawa dostarczenia praktycznych informacji jest zbyt oczywista, aby się o niej rozpisywać.

Walka z dezinformacją i strzeżenie informacji

Na portalach społecznościowych pojawiły się doniesienia, że ukraińscy żołnierze chwalą polskie karabinki GROT. A przecież kilkanaście miesięcy temu na portalu Onet.pl pojawiły się artykuły, wedle których karabinki te miały być do bani. Podstawą do podważania jakości GROT-ów były testy, przeprowadzone, wedle ich producenta, na przedprodukcyjnej wersji karabinka i niefachowo.

Pod adresem autorów publikacji padły oskarżenia o sprzyjanie konkurencyjnym, zagranicznym producentom broni (akurat trwał przetarg na dostawę uzbrojenia dla Ukrainy) a sprawa wylądowała w sądzie. Rzecz w tym, aby w przypadku podobnych doniesień, podważających zdolności polskich producentów, skalę reakcji rozszerzyć o kontrolę kontrwywiadowczą (niewinny nie powinien się jej obawiać) a może i o publiczną konfrontację.

Równie ważne jest strzeżenie informacji - należy nasilać akcję uświadamiającą nieupubliczniania nawet pozornie trzeciorzędnych wiadomości mogących być cennym źródłem dla rosyjskiego wywiadu. Tu można pochwalić Najwyższą Izbę Kontroli, bo chociaż zapowiadała liczne kontrole w zbrojeniówce, na razie nie upublicznia raportów – byłyby one wartościową informacją dla Rosjan i pożywką dla jej propagandy.

Drony – dlaczego nie kupiliśmy od polskiego prywatnego producenta?

Zakupiliśmy tureckie drony Bayraktar TB2, które dobrze się sprawdziły w walkach z rosyjską armią, lecz zarazem nie stworzyliśmy warunków, by wspierać polskich, prywatnych producentów dronów, od start-upów po dużych, uznanych producentów. Generalnie widoczne są tendencje albo do kupowania zagranicznego uzbrojenia „z półki”, albo faworyzowania państwowej zbrojeniówki, która nie zawsze sobie radzi tak dobrze jak z karabinkiem GROT czy zestawami przeciwlotniczymi Piorun.

Andrzej Arendarski, prezes Krajowej Izby Gospodarczej, w wypowiedzi dla wnp.pl ocenił to tymi słowami: „Niestety, w ubiegłych latach dochodziło do sytuacji, kiedy resort obrony wyraźnie faworyzował podmioty państwowe. Przykładem może być niedopuszczenie do kontraktów na bezzałogowce polskiej Grupy WB, której produkty cieszą się renomą na świecie. Dzisiaj hasło „»wszystkie ręce na pokład« nabiera szczególnego znaczenia – dlatego tego typu zdarzenia nie powinny mieć miejsca.”

Logistyka i operatywność, czyli doświadczenie z Września ‘39

„Dla uniknięcia wojny nie należy nigdy dopuszczać do spotęgowania nieporządku, ponieważ nie uniknie się jej, lecz tylko na twoją niekorzyść odwlecze“ — pisał Niccolo Machiavelli w „Księciu”. O przygotowaniach logistycznych polskiej armii mało wiemy – i słusznie. Chodzi tylko o przestrogę, aby nie było tak jak we Wrześniu ‘39, kiedy to zgromadzone w Modlinie ogromne zapasy broni, amunicji i paliwa nie zostały na czas rozdysponowane. Część z nich została zniszczona przez wycofujące się polskie wojsko, jednak znaczna część wpadła w ręce Niemców.

Czas kończyć, bo internet nie lubi długi tekstów. Dlatego za podsumowanie znaczenia przygotowań niech posłuży wypowiedź generała George’a Pattona: „Celem wojny nie jest śmierć za ojczyznę, ale sprawienie, aby tamci skurwiele umierali za swoją.“ Chodzi o to, aby rusonaziści wiedzieli, że znamy tę wypowiedź.


Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale