2 obserwujących
147 notek
78k odsłon
  341   0

Komisja Europejska chce złamać unijne prawo. Tym razem w sprawie podgrzewaczy tytoniu

Urzędnicy Komisji Europejskiej chcą bezprawnie rozszerzać swoje kompetencje. Pretekstem do tworzenia takich praktyk jest zakaz sprzedaży smakowych wkładów do podgrzewaczy tytoniu. Łamać prawo chcą ci sami urzędnicy, którzy wycierają sobie usta hasłami o praworządności. Porównanie z gangiem okradającym ludzi metodą „na wnuczka” a przy tym krzyczących: „Łapać złodzieja”, nasuwa się samo. Jednak, co bardzo dziwi, polski rząd na razie w tej sprawie milczy.


Trik jest ordynarny. Komisja Europejska od kilku miesięcy pracuje nad wprowadzeniem zakazu sprzedaży wariantów smakowych wkładów do nowatorskich wyrobów tytoniowych, popularnie zwanych podgrzewaczami tytoniu. KE działa tu w oparciu o Dyrektywę Tytoniową ustanowioną przez Parlament Europejski w 2014 roku. I oto w pierwszym kwartale br. Komisja opublikowała odpowiednik rozporządzenia, zwanego aktem delegowanym. Dokument ten ma wprowadzić zakaz sprzedaży wariantów mentolowych i smakowych wkładów do podgrzewaczy tytoniu w całej UE.

Rzecz w tym, że brukselscy urzędnicy samowolnie rozszerzają swoje uprawnienia ponad to, co zawiera Dyrektywa Tytoniowa. W akcie delegowanym wprowadzili nowe pojęcia i definicje prawne, których nie ma w Dyrektywie Tytoniowej, a konkretnie nową definicję prawną tytoniu podgrzewanego. Akt delegowany zakazuje również sprzedaży wkładów tytoniowych do podgrzewania, choć dyrektywa mówi o szerszej kategorii produktów, czyli o „nowatorskich wyrobach tytoniowych”. To tak, jakby ktoś chciał zwykłym rozporządzeniem zmienić ustawę.

Po co brukselscy urzędnicy stosują ordynarny trik?

Dlaczego KE stosuje ten trik? Ano dlatego, że jej urzędnicy chcą uniknąć nowelizacji Dyrektywy Tytoniowej, bo to wymagałoby czasu i zgody państw członkowskich. W przypadku zakazu sprzedaży papierosów mentolowych polski rząd wynegocjował odroczenie jego wprowadzenia o 4 lata. Gdyby Komisja Europejska, łamiąc prawo, wprowadziła aktem delegacyjnym zakaz smakowych podgrzewaczy, okres przejściowy byłby bardzo krótki. Co oznaczałoby straty finansowe.

Brukselska hipokryzja level hard, za którą mamy zapłacić

W Polsce z podgrzewaczy korzysta około miliona osób, z czego zdecydowana większość kupuje wkłady smakowe. Według szacunków, zakaz sprzedaży takich wkładów tylko w Polsce może przynieść potencjalne straty dla budżetu, sięgające ponad 0,5 mld zł rocznie. Przy czym mówimy o sytuacji, w której światowa i polska gospodarka przeżywa perturbacje związane z pandemią i  morderczą agresją Rosji przeciwko Ukrainie.

Ci sami brukselscy urzędnicy, chcący łamać prawo ze szkodą dla polskiego budżetu, równocześnie od kwietnia minionego roku blokują dostarczenie Polsce miliardów euro dla Krajowego Planu Odbudowy. W tym miejscu nie chodzi o to, czy Polska narusza regulacje unijne dotyczące ustroju sądownictwa, bo to osobny temat, tylko o przypadek przysłowiowego rabusia, który krzyczy „łapać złodzieja!”. Czyli o przypadek skrajnie ordynarnej hipokryzji.

Parlament Europejski do likwidacji?

Jest jeszcze coś, na co warto zwrócić uwagę, a mianowicie na wyraźną chęć komisarzy do nadania sobie prawa rozszerzania ustawowych uprawnień. Można tu mówić o zjawisku, bo w 2016 r. Trybunał Sprawiedliwości Unii Europejskiej już raz orzekł, że Komisja Europejska nadużywa prawa, próbując doprowadzić do istotnych zmian w aktach prawa pierwotnego aktach wyższego rzędu za pomocą aktów prawa niższego rzędu, czyli aktów delegowanych. Gdyby tym razem KO wyegzekwowała swój delegacyjny koszmarek, to w zasadzie można byłoby uznać, że Rada Unii Europejskiej i Parlament Europejski są zbędne. Co powinno jego deputowanym dać do myślenia, za które biorą ciężkie pieniądze.

Protestują państwa i organizacje, polski rząd dziwnie milczy

Pisemny sprzeciw wobec bezprawnego postępowania KE wyraziły już Włochy, Bułgaria, Cypr, Grecja, Czechy, Słowacja i Węgry. Swoje negatywne stanowisko wyraziły: Federacja Przedsiębiorców Polskich, Krajowa Izba Gospodarcza, NSZZ „Solidarność”, Związek Przedsiębiorców i Pracodawców, Konfederacja Lewiatan, Pracodawcy RP, Amerykańska Izba Handlowa oraz Instytut Gospodarki Rolnej. Organizacje te przesłały pisma skierowane do premiera Mateusza Morawieckiego oraz ministrów Konrada Szymańskiego i Adama Niedzielskiego.

Jednak polski rząd na razie w tej sprawie milczy. Owszem, były jakieś ustne słowa nagany pod adresem KE, lecz bez wysłania oficjalnego pisma nie mają one większego znaczenia. Jest to bardzo dziwne, bo tyle się spieramy o ocenę praworządności w Polsce, a gdy nadarza się okazja powiedzenia komisarzom: „Lekarzu, lecz się sam”, to milczymy. A nie jest to dobra okazja, aby milczeć.

Lubię to! Skomentuj Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale