Powoli odsłania się nam faktyczny stan finansów państwa. Przebłyski prawdy pobrzmiewają w słowach prezydenta Komorowski, który mówi o trudnych czasach czy premiera Tuska, który oświadcza, że jego partia nie ma za zadanie wygrywanie kolejnych wyborów. Nawiasem mówiąc czyżby pobrzmiewał tu jakiś żal do Polaków z powodu niechcianego zwycięstwa? No tak jeżeli po czterech latach nic nierobienia teraz przyszedł czas na drastyczne decyzje to premier może znienawidzić samego siebie. Dlaczego byłem taki dobry i ludzie mnie wybrali na kolejną kadencję? -może się dopytywać. Dlaczego oni są zadowoleni z mojego stylu rządzenia? Nie przeszkadzają im najdroższe autostrady w Europie, bałagan na kolei, narastająca korupcja, drożejące nośniki energii i produktów spożywczych, nawet to, że nas „olewają” w Berlinie czy Moskwie nie jest w stanie ich zniechęcić. Kurcze, ja to mam szczęście!
Kolejny raz pojawia się w tym kontekście magiczne słowo, nieustannie powtarzanie przez kolejne rządy począwszy od czasów stanu wojennego tj. słowo reforma. Reformujemy kraj jak długi i szeroki. Reformujemy oświatę, służbę zdrowia, wojsko, policję itd. a potem reformujemy na nowo już zreformowane sfery życia publicznego. I tak żyjemy w stanie permanentnej reformy. Pani minister Kopacz w nagrodę za reformę służby zdrowia została marszałkiem sejmu, a minister Grabarczyk za reformę kolei i autostrad wicemarszałkiem. Może jest to sposób na robienie kariery politycznej -reformować. Nie ważne jak i z jakim skutkiem najważniejsze zlokalizować problem i reformować. Teraz będziemy reformować finanse państwa. Za tą bodajże najważniejszą reformę minister Rostowski w przyszłej kadencji zapewne zostanie prezydentem lub premierem.
Kwintesencją tejże reformy są trzy wersje budżetu n a dobre, średnie i złe czasy. Ciekawe, który wariant zostanie przedstawiony sejmowi? Inaczej mówiąc czy zwycięży realizm czy stałe podejście partii rządzącej pod tytułem przyjmijmy wariant maksymalnie optymistyczny i może jakoś to będzie.
Swoją droga już wyobrażam sobie „radość” wójtów, burmistrzów i prezydentów, którzy będą przygotowywać budżety gmin opracowując je na podstawie wróżenia z fusów ministra finansów.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)