Jak się okazuje kryzys wpływa na radykalizację postaw jak Europa długa i szeroka. Wybuch agresji w Warszawie jest kolejnym przykładem polaryzacji postaw. Skrajna lewica starała się tutaj ze skrajną prawicą, a Dzień Niepodległości stał się Dniem Wielkiej Wojny Międzynarodowej. Najgorsze jest w tym to, że jedną ze stron eskalujących przemoc była policja.
Tyle się mówi o permanentnym ograniczaniu możliwości działania policji. Paweł Kukiz w wywiadzie opublikowanym na portali Onet.pl wspomina z łezka w oku oddziały ZOMO mówiąc o współczesnych policjantach przechodzących na drugą stronę ulicy na widok agresywnych młodzieńców.
A tu okazuje się, że policjanci leją demonstrantów zapamiętale. Należy zadać sobie pytanie co zrobić, aby to zmienić. Rozumiem, że złe nastawienie do policjantów jest uczuciem przeniesionym jeszcze z czasów komuny. Wtedy jednak policja wiernie służyła reżimowi komunistycznemu. W wolnej Polsce nie uczyniono niczego, aby zmienić to nastawienie. Jak się porozmawia z nastolatkami to rzadko który żywi jakieś pozytywne uczucia w stosunku do władz porządkowych.
Być może frustracja policjantów sięgnęła apogeum skoro tak jawnie wyżywają się na demonstrantach. W tym kontekście pojawia się pytanie o szkolenie policjantów. Chodzi tutaj raczej nie o szkolenie do walki z tłumem, ale raczej o radzenie sobie z agresją ludzi znajdujących się po drugiej stronie barykady.
Naczelne władze w państwie w osobach prezydenta Komorowskiego i premiera Donalda Tuska zapowiedziały zmiany w prawie, aby do takich incydentów w przyszłości nie dochodziło. Inicjatywa chwalebna i może zakończyć się sukcesem jeżeli pozwoli w przyszłości przeprowadzać demonstracje w pokojowy sposób. Jednak jak to jest, że z jednej strony planuje się zaostrzenie prawa odnośnie przeprowadzania demonstracji, a z drugiej wprowadza się inne zapisy prawne psujące relacje w rodzinie. No bo czym innym jest prawo, które stawia przed sądem rodziców karcących dziecko klapsem, czy inne dające możliwość zakładania niebieskich kart przez nauczycieli, a przeciwko niesfornym rodzicom. Wypada tylko liczyć na rozsądek tych ostatnich chociaż w ogromnej 600tysięcznej armii pedagogów z pewnością znajdą się osoby nawiedzone, a to nie wróży dobrze na przyszłość.


Komentarze
Pokaż komentarze (6)