W Bieszczadach czci się generała Karola Świerczewskiego. Wydawać by się mogło, że czasy PRL-u przeminęły bezpowrotnie, a tu obchody 65 rocznicy śmierci jenerała. W dodatku jeszcze przy pomniku jenerała spotykają sie ludzie, którzy jakoby stawiają sobie za cel krzewienie pojednania polsko – ukraińskiego. Wybrali sobie patrona pojednania, wprost nie można wyjść z podziwu.
Świerczewski wprawdzie urodził sie w Polsce. Jednak całą młodość spędził w Rosji Sowieckiej gdzie walczył czynnie o utrwalanie zdobyczy komunizmu. Wzorem swoich rewolucyjnych mocodawców jenerał nie stronił od kieliszka. Taki powszechny wschodni zwyczaj. W pijanym widzie wydawał swoje jeneralskie rozkazy nie patrząc czy podkomendni przeżyją czy może polegną w jedynie słusznej sprawie. To znowu taki wschodni zwyczaj „cenienia” indywidualnego życia. Czynny uczestnik sądów kapturowych za czasów PRL-u wydawał wyroki śmierci na żołnierzy AK.
Jak już tak organizatorzy obchodów pragną pojednania między narodami polskim i ukraińskim to jest wiele innych miejsc przesiąkniętych prawdziwie polską krwią. Za, te czyny faktycznie trzeba przepraszać. Takim pierwszy gestem, który służyłby rzeczywistemu pojednaniu byłoby ustawienie tablic informujących, w miejscach kaźni o fakcie popełnienia zbrodni na ludności cywilnej z podaniem nazwisk ofiar i sprawców. Na samym Wołyniu takich tablic można by ustawić dziesiątki.
http://esanok.pl/2012/powiat-leski-65-rocznica-smierci-gen-karola-swierczewskiego.html


Komentarze
Pokaż komentarze