Cała awantura związana z Euro jest pochodną wyroku skazującego Julię Tymoszenko na karę więzienia. O ile mi wiadomo obecnie nikt nie kwestionuje samego wyroku. Chociaż w chwili ogłoszenia wyroku podniósł się zgodny chór obrońców pięknej Julii. Przewodniczący Parlamentu Europejskiego Jerzy Buzek tak skomentował wyrok na "Prawo stosowane wobec Tymoszenko sięga czasów sowieckich i przewiduje postępowanie karne dla decyzji politycznych. Jest to rzadka praktyka w krajach demokratycznych. Ukraina jest wielkim narodem, który zasługuje na coś lepszego". Przypomnijmy genezę zdarzeń. Julia Tymoszenko został skazana za podpisanie skrajnie niekorzystnej umowy gazowej z Rosją. Czy podobny grzech nie obciąża sumienia polskich kół rządowych z premierem Pawlakiem na czele? Wygodne to zaiste prawo, które pozwala zakwalifikować podejmowane decyzje jako polityczne i uniknąć wszelkiej innej odpowiedzialności.
Obecnie Zachód stawia weto wobec warunków odbywania kary przez byłą premier, a zwłaszcza domniemanego faktu pobicia Julii Tymoszenko. Mam mieszane odczucia co do konieczności obrony pięknej Julii. To przecież ona udzielała wsparcia nacjonalistom ukraińskim. Przypomnijmy jednym z pomysłów w/w organizacji było nazwanie lotniska we Lwowie imieniem Stepana Bandery, a to decyzji prezydenta Janukowycza zawdzięczamy zmianę tej kontrowersyjnej decyzji. Ostatecznie lotnisko zostało nazwane imieniem króla Daniela Halickiego. Premier Julia Tymoszenko nie potrafiła także zająć jednoznacznie potępiającego stanowisko wobec mordów na Wołyniu.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)