Powoli budzimy się z pięknego snu jakim było Euro 2012. Piszę tak bowiem wielu Polaków tak tą imprezę przeżywało. Chyba nie było domu czy zakładu pracy, w którym nie rozmawiałoby się o szansach Polski, o meczach grupowych, pięknych akcjach, fenomenalnych paradach bramkarzy czy fantastycznych bramkach.
Skoro powoli wychodzimy z amoku emocji sporowych zaczyna docierać do naszych myśli perspektywa przyszłych zmagań. Grupa jaką wylosowaliśmy w eliminacjach mistrzostw świata nie jest wcale taka słaba. Tymczasem decydenci PZPN osadzeni w tej skostniałej strukturze nie bardzo mają ochotę na odważne decyzje. Świadczy o tym historia ostatnich wyborów tego szacownego gremium. Najpierw wybrano Leo Beenhhakera. Przy całym szacunku dla Holendra nie odniósł on żadnego sukcesu jako trener. Czy to nie zastanawiało to naszych decydentów z PZPN? Potem szukano „geniusza” w polskiej szkole trenerskiej . Franc Smuda okazał się co najwyżej przeciętnym rzemieślnikiem.
Dla każdego zdrowo myślącego Polaka jest oczywiste, że bez głębokiego przeorania PZPN polska piłka nigdy nie wzniesie się ponad przeciętność. Reformatorów wewnątrz organizacji nie widać więc jedynym rozwiązaniem jest wprowadzenie kogoś z zewnątrz. Przestańmy się trząść przed UFA, które może nas odsunąć od rozgrywek międzynarodowych bo bez ruchów uzdrawiających polską piłkę eliminacje i tak będą przegrane.


Komentarze
Pokaż komentarze