Norweski zamachowiec został skazany. Za śmierć 77 osób zapłaci pobytem w więzieniu przez 21 lat. Całe szczęście, że norweskie prawo przewiduje możliwość przedłużania kary bo byłby to śmiesznie niski wymiar za czyn, który unieszczęśliwił kilkadziesiąt rodzin i ich przyjaciół.
Breivik wysłuchał sędziego odczytującego wyrok z uśmieszkiem na ustach. Pytanie z czego śmieje się zamachowiec:
- Z norweskiego prawa?
- Z państwa, które zapewnia zbrodniarzom doskonałe warunki odbywania kary? Breivik dysponuje trzema pokojami, w których ma gabinet do pracy, siłownię i sypialnię. Standard niedostępny dla wielu ludzi żyjących na wolności.
- Z tego, że taki wyrok przewidywał od początku?
- Z głupoty Norwegów, którzy wpuścili do swojego kraju islamistów i niedługo będą mniejszością w swoim własnym kraju.
- A może cieszy się z perspektywy spokojnej pracy nad książką ala Mein Kampf?
Tuż po wojnie trybunał w Norymberdze skazał na karę śmierci zbrodniarzy nazistowskich. Co by się stało gdyby tak byli oni sądzeni we współczesnej Norwegii? Wyobraźmy sobie Goeringa, Ribbentropa, Hessa odbywających kary wieloletniego więzienia. Czy denazyfikacja byłaby możliwa gdyby naród niemiecki był świadomy, że naczelni przywódcy prowadzą w miarę normalną egzystencję? Szczerze wątpię.


Komentarze
Pokaż komentarze