Profesor Rybiński w iście kasandryczny sposób wieszczy nadejście recesji w Polsce w 2013 roku. Jeżeli dodamy do tego jeszcze zapowiadaną przez profesora perspektywę Euro i Dolara po 5zł oraz benzyny po 8zł to budzi się odruch niedowierzania. Niemożliwe.
A jednak. Pewne znamiona takiego rozwoju sytuacji już mamy. GUS podaje dane o spowolnieniu wzrostu gospodarczego do 2.4% wobec przewidywanych 2.9%, a przecież dotyczy to okresu jeszcze przed Euro czyli czasu dokańczania wielkich inwestycji związanych z tą imprezą. Firmy, zwłaszcza budowlane dokonują zwolnień, a samorządy mają problemy finansowe na niespotykaną skalę.
Jeżeli weźmie się jeszcze pod uwagę ujemny poziom wzrostu gospodarczego w takich krajach jak Niemcy to pytanie o zasadność wizji Rybińskiego wydaje się oczywista.
Czy ktokolwiek przejmuje się słowami Rybińskiego? Czy drugie expose premiera będzie zawierało odpowiedz na postawione przez profesora tezy zwłaszcza w sferze proponowanych rozwiązań. Czy może jak zawsze nikt nie posłucha wieszcza i będziemy do końca łudzić się, że nas to ominie? Lodówki będą pełne, a towary w sklepach dostępne i łatwo kupowane za otrzymane pensje.


Komentarze
Pokaż komentarze (20)