Jak w maglu! Jak w maglu!
Jamnik nigdy nie lubił magla, jako lokalu rzemieślniczego, ale kochał go, jako instytucję wyższych potrzeb społecznych i użyteczności publicznej. Bo te ploty! A te pyskówy! Gdzie się warsiawskie dialekty z zabużańskimi, mazurskimi, mazowieckimi i Bóg wie jakimi jeszcze mieszały w wyziewach pralniczych magla parowego... Róg Smoczej i Nowolipek... Sam wysublimowany smak!
Jak i dzisiaj, w gazetowych relacjach, blogach, enuncjacjach męskich, żeńskich i nijakich polityków, kraszonych komentarzami zdanych na wierszówkę dziennikarzynów.
Aż serce rośnie, jak się czyta, jaka powinna być Rz-plita (rym zamierzony, rytm poprzez skrót chybiony).
Aż serce rośnie, jak się pomyśli, że to dopiero początek harców. Odsłona druga nastąpi przy ogłaszaniu wyników prokuratorskich poczynań. I na to już się jamnik cieszy, pomny, że każda wniesiona na scenę fuzja musi kiedyś wypalić. Nie musi trafić, ale wystarczy, że i dymu narobi.
Jak w maglu! Prasówka! Jak w maglu!


Komentarze
Pokaż komentarze