Wpadl do mnie sasiad. Mr.Gordon.Przemily, starszy czlowiek urodzony w Belgii. Obserwuje jak sobie radze i interesuje sie postepami w ogrodzie bowiem sam lubi w ziemi pogrzebac.
Porozumiewamy sie miedzy soba mieszaninka jezykowa od ktorej wlosy staja deba...;-) Pokazalem mu z blyskiem zadowolenia w oczach, co dostalem w paczce z Polski -Biblie Tysiaclecia wydana przez ojcow Palotynow. Wzial ja do reki, otworzyl, przejrzal pare stron i z okrzykiem na ustach, ze zaraz zuruck pobiegl do siebie.
Wrocil niebawem. Trzymal w reku opasle tomisko.Tomisko okazalo sie byc greckim przekladem Biblii...Usiedlismy w ogrodku i zaczelismy studia porownawcze, bowiem stwierdzil, ze wydanie ktore posiadam jest niepelne.
Polska krew we mnie zawrzala! Na nic jednak te emocje, poniewaz Mr.Gordon w czystej grece udowadnial przez godzinke, ze mial racje. Okazalo sie, ze nie ma dwoch z czterech Ksiag Machabejskich. Na odchodne powiedzial ze niemieckie wydanie dzieki Lutrowi nie posiada zadnej, wiec i tak powinienem sie cieszyc...;-)




Komentarze
Pokaż komentarze (1)