Borsuk Borsuk
32
BLOG

Wyobraznia czyli na Zachodnim Brzegu

Borsuk Borsuk Kultura Obserwuj notkę 10

Pojechalem. Wstalem wczesniej, wsiadlem w autobus wiazacy przewaznie rosyjskojezycznych i po trzech godzinkach znalazlem sie w najnizszym miejscu na ziemii dostepnym dla zwyklych ludzi.

Morze Martwe wygladalo jak snieta ryba , a plaza przypominala blotne rozstaja w starym kraju...Jako, ze blocko mi nie obce, rozebrawszy sie niezwlocznie poszedlem w slady licznie przybylych w to miejsce entuzjastow ksiezycowych widokow i caly sie tym blockiem wysmarowalem.Przejrzalem sie w lustrze zainstalowanym nad brzegiem morza i z zadowleniem stwierdzilem, ze czarne borsuki bylyby w cenie...;-)

Po zazyciu oczyszczajacej i mocno relaksujacej kapieli zaczelem sie zastanawiac jak interes kwitnie w tym miejscu i udalem sie na maly rekonesans...wszedlem do najblizszego baru, gdzie podawano piwko, cos na zab i jakies suweniry zwiazane z tym niezwyklym miejscem. Zamowilem sandwicza klasycznej wielkosci i posiliwszy sie co nieco spojrzalem w niebo...

Znaki mowily , ze dzien nie bedzie nalezal do normalnych. i tak bylo. Spadl deszcz. Deszcz? To byla ulewa jakiej najstarsi Zydzi w tym miejscu nie pamietali. Po chwili cale towarzystwo plywalo nie tylko w morzu.Po godzinie mielismy wszyscy dosyc, choc temperatura byla znosna. Postanowilem wracac.W autobusie komentarze do sytuacji, smichy chichy dopoki nie podjechalismy na punkt kontrolny. Stoimy, grzecznie czekamy, az nas przepuszcza, ale w powietrzu dalo sie wyczuc jakies napiecie...Co bardziej gramotni w hebrajskim rzucili sie do przodu, aby zasiegnac jezyka.

Ja uzbrojony w aparat upodobalem sobie najblizsze gorki by z innej perspektywy spojrzec na swiat.Juz po kilku minutach marszu bylem w innym swiecie.Po 25 minutach bylem jak nakrecony bak, pstrykajac fote za fota.Bylem faktycznie na ksiezycu...;-) a na ksiezycu czlowiek juz byl, wiec i ja spotkalem czlowieka. Patrzylismy z poczatku na siebie troche jakby zawstydzeni, ze jeden wlazl w droge drugiemu, ale mocne HAJ Were are you from? rozladowalo poczatkowe napiecie bowiem czlowiek mial na nazwisko SVOBODA i przyjechal tu via Bruksela z Czech. Poczulem sie naprawde wolny i swobodny...Po wykonaniu pamiatkowych zdjec, kazdy z nas ruszyl skad przyszedl...

Na dole atmosfera sie zageszczala, zaczely smigac helkoptery, pojawily sie maszyny budowlane, policja, tv etc...Kazdy zaczal patrzec na drugiego czlowieka z wiadomym pytaniem w oczach..Moze to sprawka terrorystow? Wojsko niewiele wiedzialo, albo nie chcialo powiedziec, bo gramotni w hebrajskim wrocili praktycznie z niczym podsycajc swoimi domyslami nasze umysly.Po trzech godzinach drogowej niepewnosci w koncu ruszylismy.

Niecale dwa kilometry dalej zobaczylem maszyny budowlane z trudem usuwajace skutki zdarzenia. droga na dlugosci 100m byla rozgrzebana, barierka mocno wygieta i wyobraznia podpowiadala ile ladunkow wybuchowych musiano tu detonowac...Do domu dowloklem sie przed noca i dlugo nie moglem zasnac analizujac co mnie dzisiaj spotkalo.

Na drugi dzien wszystko sie wyjasnilo.W onecie przeczytalem co i jak .Na skutek ulewy woda w rzece Qumran podniosla sie tak szybko i wylala, ze zabrala ze soba 4 mlodych ludzi, ktorzy przyjechali w te okolice powspinac sie na skalkach...a ploty i nasza chora wyobraznia zrobily z nich...

Tylko Bog jeden wie po co?

Borsuk
O mnie Borsuk

Czterdziesci lat przemierzalem polskie stany...obecnie mieszkam w Izraelu.Przepraszam za brak polskich znakow. email:borsukorobert@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (10)

Inne tematy w dziale Kultura