Izrael przezywal dwa naprawde gorace dni. Najpierw emocjonowal sie wyborami przewodniczacego partii Awoda(hebr.praca) - wygral je Barak,dzien pozniej Izraelczycy poznali nazwisko nowego prezydenta.Chociaz trudno mowic, ze poznali bowiem Kneset wybral w drugim glosowaniu starego politycznego wyjadacza - laureata pokojowej nagrody Nobla,wielokrotnego premiera i ministra Szymona Perskiego, ktory w wieku 11 lat przyjechal do Ziemii Swietej z Polski.
Funkcja prezydenta w Izraelu ma znikome znaczenie polityczne, ale slyszalem glosy,szczegolnie ze strony kobiet, ze bardzo dobrze sie stalo, ze to wlasnie Peres zostal wybrany.Mowily, ze moze byc swoistym katalizatorem politycznych walk i namietnosci targajacych izraelska scena polityczna w obliczu skladanych deklaracji przez jego partyjnego kolege - Olmerta.
Chodzi o zwrot Syrii wzgorz Golan, ktore 40 lat temu zostaly w wyniku wojny 6 dniowej przylaczone do Izraela. Dla Izraelczykow wzgorza maja doslownie zyciowe znaczenie, bowiem tam swoj poczatek bierze rzeka Jordan... Zwrot tych terenow nieprzewidywalnej politycznie i militarnie Syrii wzbudza wiele kontrowersji i sprzeciwow wsrod zwyklych mieszkancow bojacych sie o skazenie zrodel rzeki (hajfska plaza o niczym innym nie mowi), wiec moge sobie tylko wyobrazic co na ten temat mysla politycy...;-)


Komentarze
Pokaż komentarze (1)