Na poczatku musze sie do czegos przyznac. Jestem fanem. Kina i sztuki filmowej. Uwielbiam moment kiedy siedze w fotelu, na sali gasna swiatla, a ja na jakis czas opuszczam ziemie.
W tym miejscu musze wspomniec o moim dziadku Alfredzie-przedwojennym fotografie, ktory swoja zawodowa przygode z celuloidowa tasma rozpoczynal w KODAKU(przepracowal tam 14 lat do wybuchu wojny), a skonczyl w polowie lat siedemdziesiatych w POLFILMIE.To dzieki niemu mialem mozliwosc przez blisko dziesiec lat chodzic dwa-trzy razy w tygodniu do kina. Dziadek bowiem wraz z wyplata dostawal jako pracownik kinematografii kilkanascie bezplatnych biletow... Sam do miejskich kin chodzil rzadko, wolal wpasc do swoich kolegow w kabinie projekcyjnej, gdzie oprocz filmu byla mala wodka i sledzik po japonsku z pracowniczego bufetu oraz przeurocze kolezanki z dzialu promocji z ktorymi jeszcze dlugo po seansie prowadzono kulturalne rozmowy...;-)
Ja osobiscie chadzalem do magicznej,niezapomnianej POLONII przy placu Konstytucji-gdzie mialem okazje oberzec kilkadziesiat interesujacych obrazow(m.innymi: CZLOWIEK SLON,ZEMSTA Z KOSMOSU, DZIWOLAGI,SAGA O JUDO) oraz do SKARPY i MOSKWY gdzie bylo swietne naglosnienie i idealne balkony na ktorych w ostatnich rzedach zapoznawalem sie blizej nie tylko ze sztuka filmowa, ale rowniez z kolezankami z klasy...
Obejrzalem sporo i ciagle nie mam dosyc. Do moich ulubionych czyli takich do ktorych wracam co jakis czas i ktore maja stale miejsce w mojej pamieci zaliczam tytuly:ABSOLWENT, LOT NAD KUKULCZYM GNIAZDEM,STING,FRANCUSKI LACZNIK,LOWCA JELENII,CINEMA PARADISO,TAKSOWKARZ,MALY WIELKI CZLOWIEK,REPORTER,POWIEKSZENIE, OSIEM I POL,ZAGADKA KASPARA HAUSERA,NOSFERATU WAMPIR,HAIR,OMEN, BLUES BROTHERS,MISJA,IMPERIUM SLONCA, GLENGARY GLEN ROSS,WOLNY DZIEN FERRISA BUELLERA,CZLOWIEK Z BLIZNA,MOJA LEWA STOPA, THE COMMITMENTS,MIDNIGHT EXPRESS...z polskich naokraglo moge ogladac REKOPIS ZNALEZIONY W SARAGOSSIE
Wczoraj wrocilem z kolejnego seansu.(tytul postu).W pobliskim parku zafundowano nam przeglad filmow izraelskich wyprodukowanych w ostatnich latach.Pierwszy, jaki widzialem dwa tygodnie temu, to POLRUSKA HISTORIA- opowiadal w przejmujacy sposob o problemach trapiacych emigrantow z bylego ZSRR. Swietne zdjecia i scenariusz. Swiat widziany oczami czternastolatka.
Drugi obejrzany to AWIWA MOJA MILOSC- historia kobiety piszacej interesujace opowiadania pod okiem pewnego profesora literatury. Sam cierpi na uwiad tworczy, wiec gdy pojawia sie u niego okazja wydania kolejnej ksiazki sklada jej specyficzna propozycje...
Wczorajszy opowiadal o rodzinie przybylej do Izraela z Indii pod koniec lat szescdziesiatych. Trafiaja do zapyzialego miasteczka polozonego posrod piachow, zamieszkalego w wiekszosci przez emigrantow z Maroka. Stad jest wszedzie daleko i tylko wiatr hula stale z ta sama sila. W miescie jest jedna fabryka, ktora daje zatrudnienie mieszkancom. Pracuja w piekle. Jest to zaklad produkcji szklanych butelek, wiec ogien tam piekielnie doslowny i na dodatek pieknie sfotografowany...W pewnym momencie nie wytrzymuja tempa tasmy,temperatury,coraz gorszych relacji z szefostwem i podejmuja maly strajk. Wlasciciel zamyka interes i wyjezdza do Tel Awiwu. Ludzie, choc dumni z siebie, ze sie postawili, zostaja bez srodkow do zycia. Z nudow zaczynaja sie przygladac, w co tez graja za pobliskim wzgorzem ich nowo przybyli z Indiii sasiedzi...Poczatkowo niesmialo,z obawami, bo kto widzial Zyda grajacego w krykieta na pustyni nastepuje integracja z nowo przybylymi. Film targany wielkimi namietnosciami.Jest w nim milosc, zdrada, smierc, tolerancja i jej brak. Jest i happy end, czyli to co borsuki w filmach lubia najbardziej..;-)
Za tydzien kolejna wyprawa pod filmowa chmurke. Wyswietlany bedzie film PRZYJACIELE ANNY. Z tego co pamietam byl prezentowany w Polsce na Przegladzie Mlodego Kina Izraelskiego i zebral dobre recenzje. A wiec zapraszam wszystkich do kina, bo warto w nim zostawic kawalek swojego zycia!




Komentarze
Pokaż komentarze (7)