Wczoraj zaczal sie JOM KIPUR czyli Sadny Dzien lub Dzien Pojednania z Bogiem, zapalilem dwie swiece podarowane mi przez Elze i postawilem je na moim biurku.
Ubralem sie na bialo od stop do glow, puscilem sobie trzy razy KOL NIDRE i jakos poczulem sie oczyszczony, bo ta modlitwa - piesn wyraza skruche i rozlicza Cie ze spraw, ktorych nie dalo sie zrobic w minionym roku mimo zlozonych postanowien...
Niebawem zawitali chasydzi i z przejeciem wolali, zebym szybko za nimi biegl, bo maja problem z wylaczeniem klimy...
Polecialem. Poczulem sie jak jakis bialy aniol przybywajacy z odsiecza, gdy stanelem przed zona i corka jednego z nich. Z lekiem obserwowaly to, co sie, w ich mieszkaniu dzieje...
Popatrzylem na klimatyzator, ktory prawie plonal, a temperatura w pokoju pewnie byla juz bliska 50 stopni bo spocilem sie jak borsuk w ciemnym lesie, zanim diabelstwo wylaczylem...
Jeszcze troche i poszliby z dymem w imie przestrzegania zasad religijnych! Niesamowita bywa ta ludzka wiara!
To faktycznie moglby byc dla nich Sadny Dzien...




Komentarze
Pokaż komentarze (7)