Borsuk Borsuk
76
BLOG

Walka z hebrajskim czyli na wagarach

Borsuk Borsuk Kultura Obserwuj notkę 5

W szkole hebrajski zaciska petle...Pojawil sie czas przyszly. Moja polska glowa zadymila i nakazala w ramach walki z hebrajska depresja odpoczac od tych matematyczno-lingwistycznych regulek.

Poszedlem na wagary... A raczej pojechalem. Po 30 minutach jazdy monitka (tak tu sie mowi na wieloosobowe taksowki), w ktorej chcac nie chcac, poznalem problemy prawno-biznesowe pewnego Rosjanina bardzo glosno rozmawiajacego jednoczesnie przez dwie komorki - z Moskwa i Tel-Awiwem. Koszmar. Mialem chec go wywlec i zostawic te jego problemy gdzies na szosie do Akko...

Akko...Moje ulubione i chyba najbardziej klimatyczne ze wszystkich do tej pory poznanych miast w Izraelu.

Bieglem w strone starego miasta, aby ochlonac po tym kulturalnym komorkowcu...

Zatrzymal mnie dopiero widok meczetu El-Jazzar. Odsapnelem i sycilem oczy widokiem tego jednego z napiekniejszych meczetow w Izraelu.

Budowe tego obiektu sfinansowal nastepca beduinskiego szejka Dahara el Omara - Ahmad zwany z racji swojego okrucienstwa pieszczotliwie "Rzeznikiem", ktory oprocz tego , ze sporo w miescie pobudowal to zatrzymal przy wsparciu brytyjskich okretow samego geniusza wojny Napoleona.

Udalem sie do portu i w nadbrzeznej knajpce zamowilem piwo, bowiem sloneczko stanelo juz calkiem wysoko i zrobilo sie cieplutko. Z kazdym lykiem mocno schlodzonego bursztynowego plynu hebrajska depresja i niemoc ustepowala. Ze zdziwieniem zauwazylem, ze rozumiem co do mnie mowi wlasciciel knajpki. Na mojej twarzy zagoscil blogi usmiech a dusza osiagnela lingwistyczny spokoj.

Z tej radosci zamowilem jeszcze jedno i zaczelem obserwowac grupke turystow, ktora pojawila sie o tej porze na nadbrzezu. Przechadzali sie w te i we te i robili sobie pamiatkowe zdjecia. Sloneczko przygrzewalo i w pewnym momencie jeden z grupki spojrzal w strone mojego stolika, na ktorym perlil sie zlocisty napoj. Widok mojej rozanielonej geby spowodowal, ze oblizal spieczone wargi...

Dalej nie idziemy. Zamawiamy piwko!- powiedzial, a ja po raz kolejny tego pieknego dnia zrozumialem co mowia ludzie.

Mowil po polsku. Moje serce radosnie podskoczylo, a mysli pognaly ku odleglej Warszawie...

Spojrzalem mu prosto w oczy i powiedzialem po polsku : Dobre piwo! Bardzo dobre!!! Zapraszam !!!

Popatrzyl na mnie zdziwiony, a jego oczy mowily, ze zupelnie nie kuma o co mi chodzi...

Chodzmy dalej, chodzmy, chodzmy, poszukamy innego miejsca - powiedzial do grupy, a oni potulnie podali sie jego poleceniu i podreptali za nim.

Zostalem sam... Warszawa w myslach tak samo oddalila sie jak przyszla, a mnie pozostalo dalej przeganiac hebrajskie watpliwosci z wlascicielem knajpki...

 

 

Borsuk
O mnie Borsuk

Czterdziesci lat przemierzalem polskie stany...obecnie mieszkam w Izraelu.Przepraszam za brak polskich znakow. email:borsukorobert@gmail.com

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (5)

Inne tematy w dziale Kultura