Od dluzszego czasu mam problemy z kregoslupem. Chrupie, chrzesci, spac nie daje...Po kolejnej nieprzespanej nocy nie wytrzymalem i poszedlem do lekarza, ktory po ogledzinach dal mi skierowanie na badanie.
Przesylabizowalem naglowek skierowania: I...Z...O...T...P...Y...
Spojrzalem wymownie na doktora, ale pokiwal tylko glowa, wiec nie pozostalo mi nic innego jak go opuscic. W recepcji powiedziano mi , zebym przed badaniem wypil dwa litry wody. Z mieszanina dziwnych mysli poszedlem do domu...
W wyznaczony terminie i godzinie stawilem sie w poliklinice mieszczacej sie w olbrzymim centrum handlowym. Po sprawdzeniu papierkow, wypelnieniu formularza zostalem zaproszony do gabinetu, w ktorym zrobiono mi zastrzyk. Teraz mialem cztery godziny czekac na badanie i w tym czasie wypic te dwa litry wody...Woda to nie problem, ale ten zastrzyk nie dawal mi spokoju...
Poszedlem do wyjscia. Stanelem miedzy ludzmi i zamyslilem sie...
Co ty tu jeszcze robisz? - ze zdenerwowaniem w glosie zapytala lekarka, ktora zrobila mi zastrzyk. - Przeciez ci mowilam, ze masz opuscic klinike. Tu pracuja brzemienne kobiety dla ktorych stanowisz teraz realne zagrozenie!-dodala.
Spojrzalem na nia jak zbity pies i powloklem sie w strone drzwi.
Przez cztery godziny unikalem jak ognia ludzi i myslalem o Czernobylu, a potem juz na maszynie przypominajacej tomograf zrobiono mi to, co miano zrobic i grzecznie podziekowano...
Uff...Czekam na wyniki.




Komentarze
Pokaż komentarze (22)