Elza. Po raz kolejny powalila mnie na kolana. Czujna do bolu. Spostrzegawcza i szybko podejmijaca decyzje. Jak ostatnio. Podczas powrotu do domu hajfskim autobusem lini 51.
Siedzialam i patrzylam w okno.-rozpoczela swoja opowiesc, a gdy ja skonczyla nie moglem uwierzyc, ze opowiedziala mi zwyczajna historie. Jej przygoda na szczescie skonczyla sie dobrze. Nikt nie ucierpial.
W pewnym momencie spojrzalam na ludzi wsiadajacych na kolejnym przystanku. - snula swoja opowiesc- Od razu zwrocila moja uwage. Na glowie snieznobiala chusta. W Jej oczach niepokojacy blask. Na ramionach duzy plecak. W dloni telefon komorkowy. Stanela blisko mnie i zaczela wybierac jakis numer. Cisnienie podniosla mi tym na tyle, ze wstalam z siedzenia i zasyczalam Jej prosto w ucho:
Co masz w plecaku i do kogo teraz dzwonisz? Zrozumiala bezblednie co do Niej powiedzialam po hebrajsku. Spojrzala na mnie dumnie i dalej kontynuowala wybieranie numeru. Po mojej glowie zaczely krazyc mysli bezpieczenstwa. Pokaz co masz w plecaku!- powtorzylam tym razem glosno. Ludzie jadacy autobusem mimowolnie spojrzeli w naszym kierunku.
Zatrzymaj autobus! Wezwij chlopakow - krzyknelam do kierowcy. Spojrzalam Jej prosto w oczy. Byla zdumiona i zaskoczona. Czujna babcia przeszkodzila Jej w planach.
Zatrzymalismy sie na przystanku.Chlopaki juz czekali. Grzecznie poprosli o opuszczenie pojazdu. Kobieta z plecakiem wysiadla. Wsiedli do samochodu i odjechali.
W autobusie uslyszalam oddech ulgi. A ja sama w drodze do domu ukladalam w glowie to co mi sie przytrafilo.
W domu zadzwonil telefon. Jedna z pasazerek znalazla moj numer i w paru slowach podziekowala za to, co dla Nich zrobilam.
Czy ja cos zrobilam?




Komentarze
Pokaż komentarze (6)