Choć korci mnie, by do meczu „Dziennik v. Kataryna” też dorzucić swój komentarz, to jednak pozostanę przy tematach które znam dobrze. Będę się udzielał jak poznam sprawę bardziej szczegółowo, niż z dwóch artykułów i czterech postów blogowych. Nadmienię tylko, że pomimo występowania pod prawdziwym imieniem i nazwiskiem, nie mam nic przeciwko pseudonimom.
Zapewne część osób ze skrótami, które przytoczyłem w tytule nigdy się nie zetknęła, albo tylko z pierwszym przy okazji gier komputerowych. Spieszę więc przybliżyć tematykę, która dla mnie i moich znajomych jest chlebem powszednim, ale niestety większość społeczeństwa nie ma o niej zielonego pojęcia.
Skrót RPG tłumaczy się dosłownie jako Role Playing Games. Po polsku mówimy - gry fabularne. Najprościej można by to opisać, jako wspólne pisanie scenariusza teatralnego. Wybieramy reżysera (nazywamy go „mistrzem gry”, „bajarzem” czy „narratorem”), który przed spotkaniem (trwającym od czterech do sześciu godzin) tworzy zarys scenariusza. Wydarzenia w nim opisane muszą być umiejscowione w uzgodnionych wcześniej realiach. Mogą to być (i najczęściej są) światy fantasy, czy s-f, ale dość dużą popularnością cieszą się czasy dzisiejsze czy wydarzenia historyczne. Na barkach bajarza spoczywa też obowiązek przygotowania miejsca: zaciemnione, oświetlone najlepiej świecami, przygotowana muzyka jako podkład do różnych scen (tak jak w filmie), rekwizyty (stara mapa, atrapa miecza, czy krócicy, strój z odpowiedniej epoki). Pozostali uczestnicy zabawy (trzech do pięciu „graczy”) wymyślają dla siebie postacie - ich cechy psychofizyczne, osobowość, uwarunkowania społeczne, umiejętności, słabości itd. Bardzo ważna jest tu też dotychczasowa historia i doświadczenia życiowe.
Po takich przygotowaniach, możemy rozpoczynać. Wszyscy siadają dookoła stołu, bądź po prostu na podłodze. To moment kiedy kończą się opowiadane żarty, czy wspominki i narrator zaczyna opisywać. Opowiada o tym wszystkim, co widzą, słyszą i czują (węch, dotyk) bohaterowie wykreowani przez graczy. Jest wszystkimi ich zmysłami, a wielokrotnie musi też zastępować ich wiedzę o świecie i doświadczenie - dopowiada informacje, których mogą nie posiadać gracze. Ci ostatni natomiast - deklarują, co robią i mówią ich bohaterowie. W odróżnieniu od tradycyjnych gier tu nie chodzi o bycie lepszym od innych - gracze nie konkurują ze sobą, a wręcz przeciwnie - podstawą jest współpraca. To od wyobraźni graczy i ich zgrania zależy powodzenie przedsięwzięcia. Jest nim najczęściej wypełnienie celów i motywacji postaci.
Jaka w tym rola narratora? To on w scenariuszu tworzy zręb podstawowych wydarzeń. Nie ma w nim opisane co kto powie - jest tylko ogólny schemat tego co nastąpi. Na przykład bajarz zapisze, że bohaterowie spotkają bogatego arystokratę, opisze sobie go tak samo jak gracze swoje postacie, ale nie może zdecydować, co powie, zrobi na spotkaniu, bo to zależy juz od interakcji z bohaterami graczy. Dokładnie tu kryje się najważniejszy punkt całej zabawy. To oddziaływania pomiędzy światem i jego elementami, które opisuje i odgrywa jak aktor mistrz gry, a postaciami graczy (którzy też mają obowiązek je „odegrać”) tworzy całą fabułę. Z tego powodu narrator, jako jedyny znający scenariusz nie może być wrogiem postaci graczy. Musi kontrolować sytuację, być sędzią wszystkich wydarzeń, musi realistycznie oceniać wszystkie działania i potrafić to rozsądzić i opisać. Wielokrotnie dochodzi do sytuacji, w których uczestnicy deklarują działania sporne. Gracz chce by jego postać np. wyważyła drzwi. Co w takim wypadku zrobi bajarz? Może ocenić na oko, a może skorzystać z tak zwanej „mechaniki”. To właśnie dzięki niej, możemy powiedzieć, że nasza zabawa jest grą. Mechanika pozwala określić za pomocą rzutu kośćmi, czy dana czynność zakończyła się powodzeniem, czy też nie. Jest to narzędzie tak obiektywne i bezstronne jak narrator nigdy nie będzie.
Oczywiście, młodzi i niedoświadczeni gracze najczęściej zaczynają do rozgrywek do złudzenia przypominających znane gry komputerowe. Chodzi w nich najczęściej o zabijanie kolejnych potworów i zdobywanie skarbów oraz powiększanie możliwości swoich postaci. Najczęściej po jakimś czasie zmienia się to w przygody typowo detektywistyczne i skomplikowanie łamigłówki, by na koniec dotrzeć do sedna, czyli odgrywania postaci z całym dobrodziejstwem jej charakteru. Jednym ta ewolucja zabiera miesiąc a innym kilka lat.
Zabawa ta bardzo przypomina teatr z tym, że gracze siedzą i tylko mówią co robią ich bohaterowie, a nie wykonują tego w rzeczywistości. Ten kolejny krok pojawia się w drugim z przytoczonych tematów - LARPach. LARP - Live Action Role Play. Po polsku czasem mówi się o dramie albo grach teatralnych. Tu jesteśmy w stanie zebrać na raz powyżej 20 osób i zazwyczaj narratorów jest kilku. Bardzo ważnym elementem stają się stroje i rekwizyty. Dobry LARP dla postronnego obserwatora będzie nie do odróżnienia od próby teatralnej.
Obie zabawy i w Polsce i na Świecie często kojarzone się niestety z satanizmem. Wszystko poprzez przygaszone światła podczas zabawy i używanie świec. W zasadzie nie dziwię się takim oskarżeniom. Gdybyśmy nie wiedząc o co chodzi, weszli do ciemnego pokoju, gdzie pięciu osiemnastolatków siedzi dookoła świecy - skojarzenia nasuwają się same. Gdy do tego mają grube dziwne książki, na stole leży sztylet a w tle leci nastrojowa muzyka z filmu grozy, to bardzo ciężko jest nie dojść do wniosku, że dzieje się tu coś złego. W swojej praktyce spotkałem tylko jednego gracza, który uważał się za satanistę ale został nim zanim zaczął grać. W tej chwili sam śmieje się ze swoich młodzieńczych poglądów i wybryków.
Tyle w tym odcinku. Chętnie wymienię poglądy i wyjaśnię wszelkie wątpliwości. Z góry uprzedzam, że jako miłośnik gier fabularnych od kilkunastu lat, choćbym nawet chciał - obiektywny nie będę.



Komentarze
Pokaż komentarze (12)