Czwartego czerwca skonsumowaliśmy owoce zgniłego okrąghłostołowego kompromisu w wyniku którego komuna zechciała oddać część władzy. Połaczone elity piły razem wódkę, klepały się po plecach, ustałały podział władzy w swoim mniemaniu na dziesięciolecia. Opozycjonisci podawali ręce oprawcom, wodzowie rebelii nie mówili wszystkiego swoim żołnierzom.
Mniej więcej w tym samym czasie chińscy studenci podjęli własną heroiczna walkę na Placu Niebiańskiego Spokoju. Nazwa placu jednak nabrała nowego upiornego znaczenia kiedy zostali rozjechani przez czołgi. Tam władza nie zechciała pójść na ustępstwa.
Pod wpływem tego porównania nasz zgniły kompromis ośmielam się nazwać błogosławionym.

Inne tematy w dziale Polityka