Elvis broń nie jestem antyamerykański, rozumiem powody dla których staramy się być sojusznikiem najpotężniejszego na świecie demokratycznego państwa. Natomiast z romantycznej proamerykańskości Ameryka mnie skutecznie wyleczyła. Na wiele sposobów, wiele razy wymieniałem. Dlatego nie oczekuję od Ameryki że przyjedzie i mi coś da. Bez łaski. Wiz też nam niech nie znosi, a my powinniśmy wprowadzić wizy dla amerykanów. Nie z zemsty tylko dlatego, ze to logiczne.
I paradoksalnie wydaje mi się, że taka postawa w naszych stosunkach z USA powinna prowadzić do ich rozwoju. Ponieważ i USA zdają się być zniecierpliwione dyżurną żebraczą postawą (na tzw. pandę...Pan daa...Pan daaa...) pielgrzymujących do Ameryki polskich polityków i Polska będzie zdrowsza kiedy sobie uświadomi, że nikt jej nic nie da.
Oczywiście szukajmy sojuszników, współpracujmy, gadajmy, podpisujmy ale w tym czasie, porzucając złudzenia róbmy swoje. A ty Barack masz do nas biznes? No to siadaj, pogadamy.




Komentarze
Pokaż komentarze (43)