Cezary Krysztopa Cezary Krysztopa
1504
BLOG

PJN - pisowska reisefieber

Cezary Krysztopa Cezary Krysztopa Polityka Obserwuj notkę 107

   Wyobraźcie sobie, że są tacy, którzy uważają że po 10 kwietnia zmieniłem polityczny spin i zostałem jak to barwnie ujmują "kryptopisowcem":). To oczywiście i uproszczenie i nieprawda. Uproszczenie ponieważ obyczajowym talibem byłem zawsze i na długo przed 10 kwietnia byłem już krytycznie nastawiony do peowskiego rządu a nieprawda ponieważ nigdy nie byłem peowcem (nie życzę sobie bywać janczarem żadnej partii choć zdarza się, ze z którąś mi bardziej po drodze) więc żaden spin nie miał mi się okazji zmienić. Jest jednak coś w tym, że sytuacja po 10 kwietnia, szczególnie atmosfera potępienia z jakim się spotykają jakiekolwiek pytania czy wątpliwości odnośnie katastrofy sprawiły, że emocjonalnie się i do Jarosława i do PiS zbliżyłem czego efektem był mój głos w wyborach prezydenckich, którą to decyzję pomimo późniejszych licznych wolt Kaczyńskiego uważam za słuszną.

   Jeżeli jest coś co mnie od PiS wysjątkowo odpycha to zachowania okołopisowskich "milicji obywatelskich", których główną ambicją i sensem istnienia jest bezustanny postęp radykalizmu. Rywalizacja w dyscyplinie "kto głośniej, kto ostrzej, kto (w gruncie rzeczy) głupiej". Jest to zresztą dość juz dobrze zdiagnozowana stara choroba szeroko pojmowanej polskiej prawicy. Z każdej grupy w końcu wyłania się bardziej radykalna, z tej następna i tak dalej. Na koniec wyłoniony najsprawiedliwszy (jak w filnie "Nieśmiertelny") powinien jeszcze zachorować na schizofrenię:). Hasło: "zacznij myśleć", odzew: "na pohybel zdrajcom";)

   Nie użyłbym słów "pajace" ale ma sporo racji bloger Michał Wiśniewski w tym, że (już przeze mnie definiowane) okołopisowskie milicje w przedwyborczej gorączce z braku możliwości pognębienia "peowskich zaprzańców" szukają kogoś na kim mogliby się wyżyć. Do takiej roli znakomicie nadaje się słabsze PJN. W sumie (nawet wg. samych milicjantów) nawet niespecjalnie odwołujące się do tego samego elektoratu co PiS i w pewnym sensie będące naturalnym (a PiS nie cierpi na ich nadmiar) sojusznikiem. Stąd pewna nerwowość z jaką salonowa milicja reaguje na wpisy na temat PJN. Nerwowość prowadząca do przesadnej konstatacji, wg. której w wyniku odejścia jakiegoś parlamentarzysty PJN przestał istnieć. A PJN cóż, wejdzie do Sejmu albo nie, moim zdaniem na dwoje babka wróżyła, ale z pewnością jego sytuacja jakoś nadzwyczajnie (był czas przywyknąć) w wyniku odejścia jednego posła zmianie nie uległa.

   PiS zresztą daje (dając przy okazji doskonałą pożywkę dla rozwoju antypisowskich irracjonalnych fobii) doskonały przykład destrukcyjnej właściwości poczucia bezsilności rwąc na konferencji prasowej cudze programy zamiast prezentować własne. I czy mozna się w takiej sytuacji dziwić, że przystosowani do prawie odruchowej reakcji na sugestie centrali milicjanci na propozycję dyskusji reagują gromkim AAAGHHHRRRR!!! ?:)

 

p.s. aTU można kupować kubki z rysunkami:)

 

1

>>> Wypromuj również swoją stronę

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (107)

Inne tematy w dziale Polityka