Cesarz słabnie.
Nie cieszy sie z Triumfu Brata. Ich duumvirat przestaje być spoiwem Jego potęgi. Wytracił legiony w przegranej walce z barbarzyńską Korupcją, Imperium Układu,Oligarchią i wszelakim Wrogiem Wewnętrznym. Najbliższa Gwardia Przyboczna zapewni mu osobistą ochronę ale nie wystarczy już do utrzymania Pax Romana nawet we własnej Partii...
Na takim podglebiu rosną Brutusi. Wyhodowani na piersi Cesarza. Ambitni lub powolni innym Ambitnym. Lata rządów Imperatora wytworzyły ukryte do tej pory pod jego potęgą pokłady poczucia krzywdy, stłamszenia ambicji, zdeptanego poczucia wartości. Teraz jego słabość prowokuje do eksplozji zduszonych do tej pory emocji. Dowódcy Legionów mający do tej pory jasną ścieżkę przed sobą zaczynają zastanawiać się kogo poprzeć kiedy nastanie Chaos
A Brutusi ostrzą sztylety. Idy Marcowe nadchodzą choć kwiecień.
Na gruzach Imperium Cesarza powstanie zapewne jedno czy kilka słabych barbarzyńskich państewek które również zeżarte zostaną ambicjami swoich twórców.
Może gdyby w jednym z ostatnich śmiałych manewrów Cesarz wykorzystując Triumf Brata spróbował odnowić sojusz z potężnym choć nie pozbawionym pewnych deficytów Imperium Platformy byłaby szansa ale czy wystarczy mu sił i dalekowzroczności? Czy będzie czekał na cios Brutusa i pozwoli na szaleństwo Barbarzyńców spod znaku Radia i Mieczyka Chrobrego?

Inne tematy w dziale Polityka