Idea olimpijska stała się zakładnikiem polityki, wielkiego biznesu. Pierre de Coubertin przewraca się w grobie. Cel do którego dążył czyli honorowe, czyste, szlachetne i bezkrwawe skanalizowanie wynikających z ludzkiej natury ambicji, potrzeby walki, rywalizacji, radości zwycięstwa nad przeciwnikiem przy pomocy dyscyplin sportowych mających swoje korzenie w starożytnej Grecji rozwinięty później o inne uległ potwornej degradacji. Kolarstwo - doping na poziomie światowym zapewne również krajowym, Lekka atletyka - doping zahaczający o absurd, kobiety z męskimi hormonami, tylko czekać na modyfikacje genetyczne, piłka nożna...szkoda gadać - mafijna światowa struktura stojąca na straży pomniejszych krajowych struktur co w Polsce przyjęło już wymiar groteskowy i śmieszny.
Olimpiada...nie warto już powtarzać dyskusji która przetoczyła się przez salon. Igrzyska zakłamania, komercji, absurdu i propagandy niewolniczego reżimu.
Ale jest wyspa, jest oaza gdzie sport jest jeszcze zmaganiem z własną słabością, gdzie korupcja jeżeli jest to w ilościach śladowych, gdzie doping nie bardzo ma sens a zwycięzcami bywają nie nasterydowane cyborgi ale zwykli ludzie o żelaznej woli.
Nie twierdzę że trzeba czy nawet można zlikwidować zwykły sport. Pewnie nie. Będzie istniał inspirowany coraz bardziej groteska amerykańskiego wrestlingu. Niech sobie będzie. Ale może warto postawić w większym stopniu na czystszy i uczciwszy sport paraolimpijski? Może jeżeli w porach emisji najróżniejszych "zwykłych" mistrzost należałoby zacząć transmitować relacje z "parazmagań"?
Może...może "zwykły sport zainspirowany jakościa "parasportu" nabrałby ochoty do samooczyszczenia? A może uległby infekcji...
Inne tematy w dziale Polityka