Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
88 obserwujących
1387 notek
510k odsłon
  412   0

"Polakiem jestem bo wypełniam polskie obowiązki"

Przed 100 laty Roman Dmowski, kształtując poczucie polskości, napisał:

"Polakiem jestem i mam polskie obowiązki".


Czy tytułowe zdanie różni się od konstatacji Dmowskiego?   A jeśli tak, to czym?


Wydaje się, że różnica jest istotna, wręcz zasadnicza. W czasach Dmowskiego istnienie grupy określającej się jako Polacy było oczywiste, a grupa ta generowała określone zachowania, których wypełnianie wskazywało na przynależność do niej. Jednak było to tylko potwierdzenie przynależności, gdyż tak sformułowane zdanie nie wyklucza  możliwości bycia Polakiem bez wypełniania "polskich obowiązków'.

Można uznać, że, poniekąd, takie stanowisko sugeruje powiązanie genetyczne, aczkolwiek wcale nie jest to jednoznaczne, bo równie dobrze mogło za takowe być uznane miejsce osiedlenia. "Polskie obowiązki" - ich istnienie -  były więc wskaźnikiem, ale nie determinowały narodowej przynależności.


Tymczasem  tytułowa konstatacja stawia problem w zupełnie innym świetle. To nie genetyka, i nie terytorializm determinuje przynależność narodową, a wypełnianie "obowiązków", czyli przestrzeganie norm obyczajowych i kulturowych stanowi o takiej przynależności.


Efektem takiego ujęcia jest stanowisko, że to wyłącznie my sami możemy określić się za Polaków, wszak mając po temu prawo tylko przy zachowaniu stosownych norm postępowania. Inni także mogą to robić stosując jako probierz wskazane normy.


Dlaczego wskazane zasady są ważne? To chyba proste. Mamy obecnie zachwianie systemu wartości i bardzo wielu ludzi określa siebie jako Polaków nie podając przy tym żadnych kryteriów tej przynależności. Więcej - zdarza się, że wystarczył fakt okresowego zamieszkania na terytorium Polski, aby już uznać się za Polaka. W efekcie następuje silna dywersyfikacja postaw degenerujących rozumienie polskości.

Nasuwającym się wnioskiem jest określenie postaw i zachowań, których przestrzeganie warunkuje przynależność do grona Polaków. Wydaje się, że takim podstawowym kryterium jest znane zalecenie: "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe". 

Proste zalecenie, ale niezwykle bogate w treść. Przede wszystkim wskazuje, że względem innych nie należy wykazywać się aktywnością taką, która nie jest nam samym miła. Drugie, że nie wskazuje żadną miarą rodzaju traktowania innych. Czyli nie nakłada na nas żadnego obowiązku świadczeń na ich rzecz.


Przekładając i odnosząc to do sytuacji obecnej: czy można p. Lempart i grupie jej współpracowników i współpracowniczek przydać przynależność do Narodu Polskiego?

Pomijam genetyczne powiązania semickie, ukraińskie, czy germańskie, o ile takowe występują. Ważne, czy w świetle sentencji "Nie czyń drugiemu, co tobie niemiłe", a które to zdanie wydaje się być sztandarowym polskości, można tę grupę uznać za Polki i Polaków?

Chyba nie muszę wyjaśniać i uzasadniać, że to kryterium jest dostateczne i wystarczające do odrzucenia ich związku z polskością.

Oczywiście - są obywatelami Państwa Polskiego, ale nie Polakami i Polkami.

Czy gdyby tej grupie udało wprowadzić  zapisy prawne zezwalające na mordowanie (na życzenie) nienarodzonych, to można byłoby mówić, że to "polski obyczaj"?


Myślę, że potrzebą czasu i miejsca jest dyskusja nad polskimi obyczajami i normami zachowań - tymi, które stanowią o polskości, a których przestrzeganiem i wypełnianiem dawać będziemy wyraz naszej przynależności do Narodu Polskiego.

Lubię to! Skomentuj50 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Społeczeństwo