Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
92 obserwujących
1403 notki
520k odsłon
  225   0

Łomianki - wymuszona wulkanizacja

Złożyło się, że wjeżdżałam do Łomianek od strony Kiełpina.


Z Warszawskiej skręciłem w boczną, wąską uliczkę skąd był wjazd na teren Centrum Ogrodniczego.

Kiedy tylko zatrzymałem się po wmanewrowaniu na właściwe pole i wysiadłem z samochodu, ze strony chodnika za ogrodzeniem zawołał mnie jakiś gość informując, że mam "kapcia".

Trochę mnie to zdziwiło, gdyż dojazd na miejsce był bezproblemowy, a "kapeć" byłby odczuwalny - to nie było ujście powietrza, ale jego całkowity brak.  Jechałem na feldze.

Zwykle przy "złapaniu gumy" powietrze nie uchodzi aż tak gwałtownie, a tu musiało to nastąpić bardzo szybko.

Do tego gość, który mnie informował był w "namordniku", a z doświadczenia wiem, że tacy ludzie nie są zbyt spostrzegawczy - zwrócił mi uwagę bardzo energicznie, a do tego chodnik na którym on stał był ok. 0,5 m wyżej niż plac na którym stał mój samochód. Wcześniej zaś była jakaś kępa roślin. Zatem - fakt śledzenia koła samochodu wydał mi się trochę dziwny.

Ale może w Łomiankach ludzie są bardzo spostrzegawczy i uprzejmi.


Cóż przypadek jak wiele podobnych, chociaż przy obecnym stanie dróg niezbyt częsty.

Zapytałem, gdzie znajduje się najbliższy zakład wulkanizacyjny. Okazało się, że bardzo blisko, dosłownie ok 150 m od miejsca mojego przypadku.

Podjechałem powolutku "na feldze". Kilka stojących samochodów, ale obsługa bardzo miła i szybka. Już po kilku minutach usłyszałem diagnozę:  opona przebita w dwóch miejscach z boku prawdopodobnie nożem  (ślad około 2 cm). Do tego zrobione to zostało tak, że opona nie nadaje się do naprawy (koszt zbliżony do wartości nowej).

Zaproponowano mi zatem albo "dojazdówkę" (czyli starą zużytą oponę), albo wymianę na dwie lekko używane w podobnej cenie.

Jakby nie było - opony muszą być takie same parami z przodu i z tyłu.

Wybrałem "dojazdówkę", gdyż chciałem sprawdzić, czy faktycznie opony nie da się naprawić, a okoliczności były nieco niejasne.


Dalsze kroki - kupno nowej opony o identycznych parametrach jak ta "dobra".


Czyli - witaj przygodo. Nieco kosztowna. Moja wizyta w warsztacie wulkanizacyjnym trwała z 10 minut. W tym czasie podjechało "z problemami wulkanizacyjnymi" chyba ze dwa dostawcze i 3 osobowe. Trochę duży ten ruch  - raczej rzadko spotykany.

Czy istnieje związek między odległością od warsztatu, a "zdarzeniami wulkanizacyjnymi"?  Pewne skojarzenia się nasuwają, ale o dowód trudno.

Można jedynie sugerować zwiększoną uwagę użytkowników samochodów znajdujących się w tamtym rejonie. I pochwalić uprzejmą i szybką obsługę warsztatową. Profesjonaliści.

Lubię to! Skomentuj17 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale