Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
99 obserwujących
1559 notek
559k odsłon
  399   2

Czy za konfliktem z Białorusią stoją Niemcy?

Czy taka konstatacja jest logicznie uzasadniona? Nad wyraz oczywiście. Jedynie Niemcy mogą być beneficjentami tego konfliktu.


Spójrzmy na problem z punktu widzenia interesów dużych graczy sceny politycznej. Niemcy chcą mieć stabilne dostawy rosyjskiego gazu i to bez pośrednictwa państw trzecich. Stąd projekt budowy najpierw NSII, a teraz NSII. I tu problem, gdyż zagrożone zostały interesy państw trzecich - Ukrainy, Białorusi i Polski. Białoruś można pominąć, gdyż jej straty mogą być skompensowane  dostawami bezpośrednimi.

Ukraina to parias Europy i została  potraktowana stosownie - za straty z tranzytu zaoferowano Ukraińcom jakieś śmieszne pieniądze. A Rosja dodatkowo odcięła dostawy węgla - mają teraz do wyboru: wojna, albo szczękanie zębami przez zimę. Zachód oczywiście sugeruje to drugie rozwiązanie.


No i problem z Polską. Tu mamy alternatywne drogi zasilania - gazoport i złoża norweskie. Dodać należy, że ponad połowa zaopatrzenia w gaz jest ze źródeł własnych. 

No i jeszcze - możemy gazyfikować złoża, a nawet wprowadzić technologię bezpośredniego przekształcania w złożu na wodór. (Technologia znana, ale odrzucana z uwagi na rzekomo drogie rozwiązania - czy faktycznie przy obecnych cenach  kosztach opcji emisyjnych?).


Problem staje się wyraźny - Niemcy dążą do wyeliminowania Polski jako konkurenta, który ma własne zasoby energii i może stanowić zagrożenie dla pozycji Niemiec w Europie.


Realizacja poprzez zniszczenie polskiej energetyki bazującej na węglu i ograniczenie możliwości przebudowy poprzez blokadę finansowania - z racji naruszeń praworządności. Do tego ograniczenie dostaw gazu przez Polskę - uderzy w polskie rolnictwo (brak surowca do produkcji nawozów).


Wykorzystano konflikt z Białorusią w który zaangażowała się Polska. Łukaszenka jako reperkusję - wysłał nam na granicę migrantów, którzy dążą do Niemiec, ale muszą przejść przez Polskę. Niemcy mogą odsyłać niechcianych stwarzając dodatkowy kłopot  - stąd blokada granicy.

W tym stadium konfliktu - zaognianie sytuacji przez stronę polską - sankcje i ich dalsze rozszerzanie, może doprowadzić przerwania dostaw gazu przez Białoruś.

Magazyny gazu w EU są wypełnione w niewielkim stopniu, ale sytuacja jest stabilna, gdyż nie ma dużych chłodów, które spowodowałyby zwiększenie zapotrzebowania na gaz. Jednak fala zimna gwałtownie zmieni perspektywę. "Marznące dzieci w Niemczech" a do tego umierający migranci na granicy - spowodują zmianę nastawienia opinii publicznej na Zachodzie. Jeśli nastąpi "awaria gazociągu" - to winna będzie Polska.

No i następna kwestia - trzeba będzie w trybie natychmiastowym uruchomić NSII, aby zapewnić niezagrożone dostawy gazu dla wyziębionego Zachodu.


Scenariusz nad wyraz oczywisty. Jedyne, co może budzić zastrzeżenia to łatwość z jaką rządzący Polską kręcą bicz na dupę społeczeństwa, a społeczeństwo im w tym dzielnie sekunduje.

No i dochodzi opozycja, która dodatkowo wprowadza zamieszanie chcąc wykazać się humanitaryzmem. Na koszt społeczny, co oczywiste.


Wnioski z sytuacji i prognozy jej rozwoju pozostawiam czytelnikowi.

Lubię to! Skomentuj14 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale