Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
99 obserwujących
1562 notki
559k odsłon
  60   0

Relacje męsko - damskie z Ukrainą w tle

Absurdalne nawiązanie? Tylko z pozoru.

Pojawia się sporo notek tyczących tematu, ale brak rozpatrzenia kwestii z perspektywy cywilizacyjnej. A bez tego - wszelkie "głębokie" analizy są ograniczone i odnoszą się do relacji seksualnych, co jest zubożeniem problemu nawet jeśli pomija się czynnik mistyczny.

Adwersarzom zaznaczę na wstępie, że staram się pomijać mistycyzm - uważam, że można opisać rzeczywistość bez konieczności odwoływania się do Stwórcy: stworzył świat tak precyzyjnie, że nie ma potrzeby jego ingerencji. Tyle w tym wątku.


A jak wyglądają tytułowe relacja w Cywilizacji Polskiej? 

Piszę o CP - ale jako najbardziej ukształtowanej, a ostatnio może nawet jedynej, cywilizacji o charakterze egalitarnym.  To, że w cywilizacji hierarchicznej wraz rozprzęgnięciem systemu wartości prowadzi to do relacji typu "gender" - chyba nie ma potrzeby uzasadniać, bo jest to wyraźne. I w tym kontekście konflikt ukraiński dotyczy kwestii społecznych, gdzie starcia militarne są tylko uzupełniającą formą konfliktu.


Wielokrotnie wcześniej wskazywałem, że w Cywilizacji Polskiej kobieta i mężczyzna mają równe prawa, ale różne obowiązki. Tworzy to całą otoczkę zwyczajów, zachowań i relacji budowanych w oparciu o tę zasadę. Co oczywiste, obecnie wobec tzw. wielokulturowości, a faktycznie mix-u cywilizacyjnego, zatracane są granice "normalności" zwłaszcza, że zawsze istniał pewien zakres "przesunięć" tych zachowań zależnie od okoliczności, warunków regionalnych, czy wreszcie cech osobniczych kobiety i mężczyzny tworzących parę.

Jednak nie można odrzucić stwierdzenia, że rolą kobiety jest być "kapłanką miejsca", gdy rolą mężczyzny jest być "opiekunem miejsca".

Kobieta chce "posiadać" miejsce do życia - zazwyczaj jest to stałe miejsce zamieszkania potrzebne nie tylko do wychowywania dzieci, ale też kultywowania różnych obyczajów - typu pielęgnacja ogródka, bądź uczestniczenie w ceremoniach religijnych. Forma tych obyczajów może być różna.

Mężczyzna jest potrzebny kobiecie do pomocy, ale jeśli wszystko jest w normie, jest tylko jednym z elementów otoczenia o który należy dbać w sposób podobny do dbania o inne. Nie ma jakichś specjalnych praw w tych relacjach. Chyba nie będzie zaskakującym, że tak samo widziana jest kwestia seksu: mężczyzna ma spełniać kobiece potrzeby w tym względzie.

Z męskiego punktu widzenia - mężczyzna godzi się na tę rolę z uwagi na przyjętą odpowiedzialność za potomstwo. Stąd ta "opieka miejsca" jako gniazda, gdzie chowa się młode pokolenia. Dlatego mężczyzna pracuje i przekazuje kobiecie środki na utrzymanie "miejsca".

Tak można naszkicować zasady na jakich opierają się relacje męsko-damskie w CP. Opis można rozszerzać przenosząc te relacje na różne okoliczności i warunki.

Warto zauważyć, że opisane zasady mogą łatwo przekształcić się w matriarchat jeśli tylko zaistnieją warunki życia na tyle wygodne, aby kobieta mogła zrezygnować z mężczyzny jako "opiekuna miejsca".


A jak wyglądają te zależności w cywilizacji hierarchicznej?

Jedna ze stron (zazwyczaj mężczyzna) podporządkowuje sobie drugą narzucając zadania. Póki są one zbliżone do naturalnych obowiązków - wszystko funkcjonuje prawidłowo.

Jednak wraz rozbudzanie apetytu na niezależność wszystko zaczyna się "sypać". Niezależność  przedstawiana jest jako uwolnienie od patologicznego nadzorcy , który  z różnych racji nie wypełnia roli "opiekuna miejsca". Może to być także przedstawiane jako zbyt mała dbałość - często wynikająca z braku możliwości wywiązania się w pełni z tej roli. W tej sytuacji  kobieta przyjmuje na siebie dodatkową rolę uzupełniającą, czy wspomagającą  "opiekę miejsca".

Z czasem zakres tej roli rozszerza się by nawet ją całkowicie przejąć. W takiej sytuacji, co chyba jest naturalne, chce , aby mężczyzna przejął rolę "kapłana miejsca".

Zamiana ról ma jednak ograniczenie - mężczyzna nie rodzi dzieci.

W efekcie dzieci stają się balastem w relacji męsko - damskiej. Proces mentalnej przemiany jest długotrwały (można mówić, że efekty są widoczne po 3 pokoleniach), ale po tym czasie efekty stają się nieodwracalne - następuje zanik populacji. Nie ma bowiem możliwości, aby zmienić męską psychikę z roli "opiekuna miejsca" na "kapłana miejsca". Obie strony - i kobieta, i mężczyzna tracą cel życiowy  związany z kontynuacją istnienia.


W społeczeństwie w którym żyjemy istnieje wiele instytucji publiczny wspierających przedstawiony proces. Takim jest system emerytalny zapewniający wręcz lepsze warunki na starość tym, którzy są bezdzietni - mogli się bardzie zaangażować w pracę - zarabianie pieniędzy i tą drogą otrzymać wyższą emeryturę.

Czy możliwa jest zmiana trendu poprzez znane 500+? 

Proszę zauważyć, że jest to tylko doraźne ułatwienie, które nie zmienia zasad, a nawet , tak można sądzić, pogarsza relacje społeczne, gdyż pomniejsza rolę "opiekuna miejsca"  w skrajnych przypadkach eliminując go.  Tymczasem kobieta przestając być "kapłanką miejsca" traci sens posiadania dzieci, które wszak są elementem "miejsca". 

Efektem końcowym jest rozpad struktur społecznych - bo jaki jest sens pracować, budować społeczeństwo, poprawiać warunki bytu?

Zostaje marazm i apatia. Czy nie tak skończyły niektóre ludy - choćby Etruskowie? Ciekawe zagadnienie.

Lubię to! Skomentuj10 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale