Okiem ogrodnika
Rodzina i społeczeństwo, czyli - jak żyć?
95 obserwujących
1631 notek
567k odsłon
  36   2

Polska, Rosja, Ukraina - drogi stabilizacji (1)

Wczorajszy tekst tyczący docelowych warunków stabilizacji regionalnej nie wzbudził dużego zainteresowania – zwłaszcza na S24, z uwagi na ujęcie „nie po linii”.


Ale temat jest ważny o czym świadczy pojawienie się tekstów tyczących relacji – wskazywanie powodów tworzenia się animozji itd. To raczej na Neonie24.info, gdyż S24 – to już portal coraz mniej związany z myśleniem, a raczej z brutalną „nawalanką”.

Cóż. Jestem związany z S24 od prawie początku jego istnienia, stąd, z sentymentu, zamieszczam jeszcze tu swoje notki. Z narastającym dystansem.

Wracając do tematu. Wskazana droga dla większości może wydawać się nierealna, gdy ja widzę coraz więcej przesłanek przybliżających wskazane rozwiązanie. Także w odniesieniu do trwającego na Ukrainie konfliktu. Warto pokusić się o rozpatrzenie wariantowych dróg zależnie od rozstrzygnięcia.

Jaka sytuacja powstanie w przypadku wygranej Ukrainy?

Najgorszy wariant dla Polski, ale też sugerowanych koncepcji. Tylko polonofobi mogą go popierać, ale….

Trudna sytuacja dla Rosji, gdzie przegrana w zasadzie ZAWSZE się tam kończy upadkiem władzy. Zapewne tak byłoby i w tym przypadku. I tu pojawia się problem – kto na jej miejsce? Wariant korzystny dla Zachodu, to przejęcie władzy przez kogoś na wzór Jelcyna prowadzący do rozpadu państwa. To pozwoliłoby na brak oporu przy grabieży bogactw Rosji i eksploatację zarówno surowców jak i ludności.

Jest też druga opcja, że władze przejmą ludzie o skrajnych poglądach, którzy wykorzystają cały arsenał broni doprowadzając do unicestwienia Zachodu, siebie, a może i całego świata.

Czy do takiego rozwiązania dążą USA?

W przypadku wariantu pierwszego powstaje potrzeba stabilizacji sytuacji w regionie w takim przynajmniej zakresie, by umożliwić stabilne eksploatowanie „zdobyczy”.

Tymczasem nazistowskie nastawienie Ukrainy stałoby się po temu przeszkodą. Należy pamiętać, że olbrzymie straty na froncie dotyczą obywateli Ukrainy, którzy nie angażują się po stronie nazistów. Ci ostatni lokowani są jednostkach Azowa (dane sygnalizują, że sam Azow w momencie wybuchu konfliktu liczył ok. 30 000 ludzi, co odpowiada 3 dywizjom). A są jeszcze inne jednostki odwołujące się do ukraińskiego nazizmu.

Te jednostki nie biorą udziału w walkach, ale są rodzajem wojsk zaporowych pilnujących „porządku” na froncie. Docierające informacje wskazują, że charakteryzują się równym okrucieństwem względem jeńców, ludności cywilnej jak i żołnierzy ukraińskich.

Można sądzić, że te jednostki będą „panoszyć się” na Ukrainie po wygranej, a dodatkowo wykazywać się roszczeniami względem zwłaszcza Polski. Choćby na zasadzie – „wy macie, a to my walczyliśmy; macie się z nami podzielić, a właściwie dać nam to, co my chcemy”.

Pojawią się też roszczenia terytorialne. Można spodziewać się konfliktu między Polską, a Ukrainą.

I tu mamy sytuację, gdzie Ukraina ma wielką i dobrze uzbrojoną armię. Do tego armię „ostrzelaną”, czyli zahartowaną w walkach. I ta armia jest „głodna” – bo oczywistym jest, że Ukraina jest mocno zniszczona, a tuż za granicą są opływające w dostatki Lachy - równie Ukraińcom niemili jak Rosjanie, a może i bardziej.

Czym się skończy konflikt?

Po początkowych sukcesach – ukraińska armia zostanie zdziesiątkowana z prostego powodu – nie dostaną wsparcia logistycznego od USA, a zapasów i własnej produkcji nie mają.

Można sądzić, że taki wariant jest zakładany w grach strategicznych USA. Klęska Ukrainy pozwoliłaby wyeliminować ukraińskich nazistów z gry, gdyż inaczej stanowiliby przeszkodę w eksploatacji regionu. I znowu – nie swoimi rękoma, a polskimi.

Oczywiście – powstałyby trybunały osądzające zbrodnie wojenne nazistów itd. Ale to już taktyka realizacji projektu.

Jak widać , taki wariant jest najbardziej niekorzystny dla Polski. Poza obecnym zaangażowanie na rzecz Ukrainy ponieślibyśmy ciężar „policyjnej” interwencji, a to podtrzymałoby istniejące animozje.

Z kolei polskie osłabienie byłoby korzystne dla państw Europy Zachodniej, zwłaszcza Niemców, którzy chętnie wzięliby udział w zagospodarowaniu bogactw Ukrainy.

Projekt wspólnoty regionalnej odsuwa się w czasie – warunkiem musiałby być upadek USA i zachodniej Europy np. w przypadku konfrontacji z Chinami i stworzenia „pustej” przestrzeni regionalnej.

Ale nawet wtedy, z uwagi na zaszłości, trudno wyrokować, czy pojawi się myśl o budowie wspólnoty regionalnej na tyle silna, by mogła być realizowana. (Można sądzić, że takie są zamierzenia Zachodu –zlikwidować słowiańskie poczucie odrębności).

Oczywiście – nawet w przypadku konfliktu polsko-ukraińskiego, po jego zakończeniu może być realizowana koncepcja Trójmorza, która w przypadku znacznego osłabienia Zachodu byłaby drogą do powolnej realizacji koncepcji. Jednak jest to droga dłuższa i trudniejsza.

Wnioski?

Polska nie powinna dążyć do wygranej Ukrainy. Jeśli już realizować ukrofilię, to pomagać na tyle, by nie nastąpiła klęska totalna, której musiałyby towarzyszyć wielkie cierpienia ludności cywilnej.

CDN


Lubię to! Skomentuj6 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale