Kołodziejczak to "infant terrible" polskiej sceny politycznej.
Przyznaję, że uważałem go z polityka o wielkich możliwościach i to szybko "wbijającego się się w polityczny estabilishment". Chyba jednak zatracił swój potencjał.
Jak widać próbował dostać się na listy KP, ale się nie udało.A tu udostępnił mu dobre miejsce Tusk.
Zadziwiająca wolta.
Może się za tym coś kryje?
Najprostszym jest wyjaśnienie, że Kołodziejczak posiada wiedzę mogącą zaszkodzić którymś opcjom. Być może chodzi o firmy, które kupowały ukraińskie zboże.
Kołodziejczak wszak straszył Kowalskiego, że ujawni te dane, ale doszło tylko do pyskówki. Także KP nie dała sobie narzucić tej narracji, ale KO - chyb uznała, że lepiej zainwestować w Kołodziejczaka niż narazić się na ujawnienie wiedzy którą ten posiada.
Inaczej trudno zrozumieć zaistniałą sytuację. Czy mylę się w ocenie?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)