Pisałem, że w styczniu spodziewam się pierwszych "oporów" przeciwników władzy Tuska i jego działań - także ze strony niektórych przedstawicieli tego obozu.
Można więc twierdzić, że sygnalna jest tu dymisja Domańskiego. (Jeśli to faktycznie nastąpi).
Oczywiście - tak wyrażony opór Domańskiego związany jest z jego osobistym zagrożeniem. To zaś sugerowałem jeszcze w październiku (chyba), gdy Duda wyraźnie stwierdził, że poczynania Tuska łamią prawo, co skutkować będzie odpowiedzialnością. I, że coraz więcej "czynowników" zacznie sobie z tego zdawać sprawę.
Z kolei widać pewne zaślepienie u zwalczających Tuska, a przypisujących nieobecność Ursuli von der Leyen strachowi przed rolnikami.
Wydaje się, że to poboczna kwestia.
Moim zdaniem przyczyna jest głębsza i niosąca Tuskowi większe zagrożenie.
Ursula dystansuje się od Tuska z racji jego złych konotacji u Trumpa. Chce tą drogą wykazać, że nie w pełni popiera Tuska, co pozwoli bardziej "pragmatyczne" stanowisko w relacjach z Trumpem. Tarcia jakie wystąpią w negocjacjach Trumpa z EU będą miały przecież podtekst polskiej prezydencji w UE.
Nieobecność Ursuli podważać będzie wiarygodność stanowiska prezentowanego przez Tuska.
Twierdzenie, że w niedługim czasie Tusk znajdzie się w sytuacji, kiedy będzie zmuszony do podejmowania ważnych decyzji i to przy zmniejszającym się dla niego poparciu a za co będzie ponosił odpowiedzialność, wydaje się zbliżać szybkimi krokami.
I nie ma się co z tego cieszyć, bo w każdym przypadku skutki tych decyzji odczuje polskie społeczeństwo.
Cóż. jesteśmy jak mucha, która wpadła do butelki: możemy pobzyczeć.


Komentarze
Pokaż komentarze (9)