Jedna stawia na antysemityzm. I zwalcza go wszelkimi sposobami licząc, że ich kandydat - antysemita, zyska na tym poparcie.
Druga grupa postawiła na rusofilię i też wszelkie nawiązania do możliwości jakiegokolwiek kontaktu z Rosją traktuje jako tabu. I też liczy, że zdroworozsądkowa część społeczeństwa, traktująca Rosję jako sąsiada, wesprze ich, prorosyjskiego kandydata.
Cóż, ci, którzy nie są chowu klatkowego z blokowisk wiedzą, że łatwiej zmienić żonę niż sąsiada.
Teraz należy oczekiwać debaty w czasie której ujawnią się ci, którzy są i antysemitami, i przesiąknięci też rusofobią.
Co nas czeka w kolejnych debatach? Chinofobia, germanofobia, feminofobia, weganofobia z dodatkiemi waginofobi, a może zwyczajna fobia?


Komentarze
Pokaż komentarze (4)