Zastanawia mnie sytuacja, że jeśli tylko zaczynają być kształtowane relacje społeczne dające szanse na przywrócenie normalności, natychmiast do głosu dochodzą skrajni destruktorzy.
To jest tak, że na pierwszym planie pojawiają się ludzie lansujący skrajne hasła budzące antagonizmy społeczne. Zawsze są to osoby, które mienią się być tak patriotyczni jak wzorzec metra. Albo tak humanitarni.
Jakoś nie wierzę, że to spontaniczny odruch wynikający z ich "jestestwa". A jeśli nawet, to zadziwiające jest wsparcie tych inicjatyw przez środowiska raczej Polsce i polskości mało przychylne.
O co, konkretnie, mi chodzi?
O takie inicjatywy jak ta dotycząca degradacji generalskich - na pierwszy rzut oka - słuszna. Tyle, że jej wprowadzenie prowadzi do fermentu w środowisku zainteresowanych, gdyż nie bardzo da się precyzyjnie określić, kogo powinna dotyczyć.
Samo podejście do problemu jest wątpliwe, bo dlaczego ma dotyczyć wojska, a nie środowisk naukowych, gdzie tytuły profesorskie przyznawane były po wiekopomnych ustaleniach związanych z badaniami (jako jedna z wersji) "wpływu zorzy polarnej na miesiączkowanie u pingwinów". I teraz to są jedyne autorytety w branży, a tytuł profesorski pozwala wypowiadać się jako autorytet także w sprawach moralności.
Inny temat to kwestie dotyczące zakazu aborcji. Może byłby to ruch słuszny, gdyby jego głosiciele deklarowali swoją pomoc w zabezpieczaniu warunków egzystencji zarówno rodzicom jak i niepełnosprawnym dzieciom. Tymczasem tak nie jest.
Obecnie występuje szereg punktów zapalnych na linii prezentowanej przez polski rząd i różne środowiska międzynarodowe - "Brukselę", środowiska żydowskie, ale też naciski ekonomiczne. Te wskazane przykłady, ale zauważalne są też inne, takie, które degenerują, bądź hamują proces zmian - są wyraźnie świadomym działaniem wrogów Polski, gdyż wpływ narzucanych zmian jest znikomy, albo destrukcyjny.
Wszystko ma swój czas i miejsce - jeśli nie jesteśmy przygotowani do zmian, to nawet najlepsze zamierzenie przyniesie zły skutek.
W tej sytuacji, w środowisku blogerskim, a związanym z choćby portalem S24, zastanawia mnie rola takich blogerów jak "bingo" - Sowiniec inicjujący akcje o jątrzącym charakterze. Jest na tym portalu sporo płatnych trolli. Łatwo ich "wydzielić". Są jednak tacy, których należy chyba uznać za drugi, a nawet trzeci szereg - z pozoru "głęboko uśpiony", używając szpiegowskich określeń, ale skutki ich aktywności są destrukcyjne.
Warto rozważyć wskazane zależności i zastanowić się, dlaczego inicjatywy takich osób mają zadziwiająco silne wsparcie medialne.


Komentarze
Pokaż komentarze (7)