brasileirao brasileirao
87
BLOG

Corinthians mistrzem Brazylii

brasileirao brasileirao Rozmaitości Obserwuj notkę 0

0-0, zwycięski remis Corinthiansu.  Timao piąty raz zdobyli tytuł mistrza Brazylii. Klasyk przeciwko Palmairasowi okazał się, co było do przewidzenia, klasycznym derbowym kotłem.

Cztery czerwone kartki to więcej niż liczba czystych, klarownych sytuacji strzeleckich dla obydwu drużyn! W zasadzie kartek mogło być więcej, bo Luan kopnął bez piłki Jorge Henrique, ale też czerwień dla Wallace było kompletnie od czapki...

 

Corinthians bez Ralfa, Emersona czy Chicao w wyjściowym składzie grał zachowawczo i w pierwszej połowie sprawiał wrażenie ekipy w ogóle nie myślącej o strzelaniu goli. W drugiej nieco się ożywili ale było to oczywiste, w końcu wiedzieli, że Vasco prowadzą z Flamengo 1-0.

Plameiras z tą swoją kompletnie nieprzemyślaną stylistyką ataku pozycyjnego, w którym bierze udział trzech zawodników, tradycyjnie nie pomógł w promocji brazylijskiego futbolu.

Gdyby Socrates jeszcze coś mógł powiedzieć, to pewnie zakląłby pod nosem na taką grę Timao i Verdao.

Mistrzostwo Brazylii zgarnia najrówniejsza drużyna Brasileirao. Ekipa, która nie ma nic wspólnego z joga bonito, ale gra twardą, dobrze poukładaną piłkę. Ekipa wyrobników, niemal kopia Fluminense AD 2010.

Statystyczne ABC

Trudno znaleźć w tym teamie asa, który porwałby kibica. To raczej reprezentacja Niemiec z Euro 1996, sami zdyscyplinowani twardziele.

Ładnie Corinthians przedstawiają statystki sezonu:

gole zdobyte - 8 miejsce w lidze

gole stracone - 20. miejsce (czyli najlepsi)

strzały celne - 6. miejsce (216)

strzały niecelne 3. miejsce (369)

Ciekawstką jest jednak to, że tylko Flamengo popełnili mniej fauli od Timao 600 wobec 619. Coritiba aż 822!

Powyższa statystyka wraz z wynikiem straconych goli dobitnie przekonuje, że tak jak w przypadku Flu przed rokiem tytuł wygrywa ekipa, która broni w najlepiej zorganizowany sposób w lidze. Dokładnie tak samo było w 2007 i 2008 kiedy to mistrzostwo zdobywało Sao Paulo pod wodzą Muriciego Ramalho (jak było wcześniej nie wiemy, bo nie mamy tak dokładnych statystyk).

Ciekawa jest natomiast statystyka dryblingów. Corinthians zajął trzecie miejsce wśród drużyn z udanymi dryblingami (za Sampą i Palmeiras) i drugie w klasyfikacji nieudanych (za Palmeiras).

Corinthians wysoko atakujący rywala, nastawiany przede wszystkim na wygranie piłki już na połowie rywala jest daleko wśród najczęściej kontratakujących drużyn. Kolejny dowód na dobrą organizację i pomysł na grę. Flamengo czy Botafogo miały prawie dwa razy więcej kontr, ale przypomnieć warto jak głęboko te teamy przyjmują rywali na własnej połowie!

Byli też w pierwszej trójce strat i odbiorów piłki!

Tu, ma się rozumieć dominował Palmeiras, któremu poświęcę osobny wpis.

Brawo dla Sancheza

Czy zatem brzydko grający Corinthians w roli mistrza Brazylii dziwi?

Absolutnie nie! W 2009 jako beniaminek wygrali Paulistao i Copa do Brasil. Rok temu do 37. kolejki bili się o tytuł, by ostatecznie przegrać nieznacznie z Flu i Cruzeiro. A skoro rok po roku pną się ku szczytowi... to chyba zaskoczeni być nie powinniśmy.

Więcej, odsądzany od czci i wiary prezydent Andres Sanchez wykazał się znacznie większą przenikliwością od prezesów Sao Paulo czy Interu, którzy mimo ciekawszej kadry graczy tytułu znów nawet nie powąchali.

Corinthians odbudował Mano Manezes, który prowadził team przez blisko trzy lata. Adilson Batista i Tite, którzy pracowali po nim, wyznają dokładnie te same zasady co obecny selekcjoner. Tite, mimo odpadnięcia w eliminacjach do Libertadores utrzymał posadę. I to znów plus dla szefa klubu.

Timao nie grają pięknie ale grają w swoim, charakterystycznym dziś stylu. Jak kto madry, niech ich pokona i zabierze tytuł!

Pewnie, że można wydziwiać i narzekać, że trzeci raz z rzędu mistrzostwo wygrywa drużyna, która nie gra ładnie, nie ma wielkich indywidualności, która nie porywa. Ale cóż, widać, że dziś w Brazylii nie ma klimatu na jogę bonito.

A cała nadzieja na jej odrodzenie w Vasco, Santosie i może Interze w 2012 roku.

Ale na razie najlepszy jest Corinthians. Wygrali najwięcej meczów w sezonie - 21, na drugim miejscu Flu - 20, A PRZECIEŻ TE ZESPOŁY GRAJĄ siłowy, nastawiony na przeszkadzanie rywalom futbol.

Cóż to oznacza? Ano, ni mniej ni więcej, że brazylijskie teamy NIE POTRAFIĄ grać ataku pozycyjnego. I ten kto wie jak podejść przeciwnika z równymi ronaldinhami, neymarami i lucasami w składzie wygrywa.

Tytuł zasłużony? Moim zdaniem tak, chociaż nie lubię stylu gry ani Corinthiansu ani Fluminense. Niestety, dopóki w Brasileirao nie nauczą się ciągłości, pracy nad schematami prowadzenia ataków, nie zapamiętają, że powtarzalność to atut a nie problem, wygrywać będą drwale tacy jak Ralf, Paulinho i s-ka.

brasileirao
O mnie brasileirao

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Rozmaitości