Ten wpis jest kontynuacją wątku zaczętego poniżej w tekście "Corinthians mistrzem Brazylii".
Pisałem tam, że, chociaż wydaje się to zdumiewające, Timao tytuł wygrali zasłużenie. Przedstawiłem garść danych statystycznych (np. najmniej straconych goli, najwięcej zwycięstw w sezonie) pokazujących, że nie ma mowy o przypadku.
Teraz jeszcze jeden ważny wątek. Podczas całego sezonu ligowego było ledwie pięciu liderów tabeli. Po 1. kolejce Flamengo, po 2. Atletico MG i Vasco, po 3. do 6. FC Sao Paulo, od 7. do 14. Corinthians, w 15. Flamengo, od 16. do 23. ponownie Corinthians, 24. do 27. Vasco, 28. do 30. ponownie Corinthians, 31. Vasco i od 32. kolejki do końca znów Corinthians.
W sumie Timao przewodzili tabeli przez 26 kolejek! Przez 68% sezonu!
Podglądam konfrontacje z "tradycyjnymi potęgami" Brasileirao. Zaliczam do nich Botafogo, Flamengo, Fluminense, Vasco, Sampę, Palmeiras, Santos, Gremio, Inter, Cruzeiro i Atletico MG:
z Sao Paulo: 5-0 i 0-0
z Palmeiras: 1-2 i 0-0
z Santos: 0-0 i 1-3
z Vasco: 2-1 i 2-2
z Flamengo: 1-1 i 2-1
z Fluminense: 2-0 i 0-1
z Botafogo: 2-0 i 0-2
z Gremio: 2-1 i 3-2
z Interem: 1-0 i 1-1
z Cruzeiro: 0-1 i 1-0
z Atletico MG: 3-2 i 2-1
i widzę, że w sześciu na 11 przypadków Timao byli lepsi (kolor zielony), trzy razy na remis (czarny) i tylko Palmeiras oraz Santos, które nie odegrały żadnej ważnej roli w lidze (odpowiednio 10. i 11. miejsce) dały radę Corinthiansowi.
Tak przekonujący nie byli gracze Flu w 2010 ani Fla w 2009.
Ale do tej beczki miodu trzeba dodać sporą łychę dziegciu. Trzeci raz z rzędu mamy bowiem mistrza wymęczonego, mistrza, który nie porywa, mistrza, którego gracze i mecze (poza 5-0 z Sao Paulo) nie zapadają w pamięć.
Rok temu bolesnym dowodem kryzysu był nie tylko tytuł Flu ale i miano gracza sezonu dla Dario Conci.
W tym roku jest wprawdzie lepiej, bo sporo lokalnych indywidualności błyszczało ale wciąż panuje bezkrólewie po czasach Sao Paulo.
Dość powiedzieć, że Fla na zdobycie tytułu potrzebowali ledwie 67 pkt, Flu 71, Corinthians również 71 (a swoją drogą Vasco tak jak rok temu Cruzeiro miało 69 oczek).
Na szczęście mam wrażenie, że najgorsze już za ligą brazylijską.
Exodus piłkarzy, który w latach 2006-2009 praktycznie sparaliżował ligę doprowadzając do absurdu funkcjonowanie większości klubów został zatrzymany.
Wbrew temu co ogłaszały polskie media mieliśmy zadziwiającą stałość w utrzymywaniu posad przez trenerów (Corinthians, Flamengo, Vasco, Coritiba, Fluminense, Palmeiras i zaliczyłbym także do tej grupy Fluminense, bo jednak do porozumienia między trenerem a klubem doszło jeszcze przed rozpoczęciem sezonu ale pracę z drużyną zaczął w połowie czerwca).
Co więcej, czołowi gracze ligi otwarcie mówią, że nie interesuje już ich gra w europejskich przeciętniakach. Jeśli Europa to dobre pieniądze i Liga Mistrzów. Brazylijczycy już wiedzą, że jak trafią do Almerii a stamtąd do Sieny czy Hannoveru 96 to wiele nie zarobią a i do reprezentacji nie trafią.
Powyższe, a także budowa i remonty stadionów dobrze rokują na przyszłość. Chociaż piszący te słowa uparcie powtarza: zmiana kalendarza, wywalenie mistrzostw stanowych i otwarcie się na trenerów z zagranicy!
No coż, na razie dobre i to co już się zmienia...


Komentarze
Pokaż komentarze